Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 11 min czytania

(Nie) Dobry pies

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Piotr odstawił samochód na strzeżony parking. Pożegnał parkingowego życząc mu spokojnej nocy i ruszył w kierunku domu. Pierwsze, co zrobił po wejściu do mieszkania, to zajrzał do pokoju swojej rocznej córki Moniki. Spała. Niewinne chore dziecko – pomyślał. Poszedł do kuchni i zrobił sobie tosty. Zjadł, umył talerz, wytarł mokre ręce w ręcznik i przewiesił go przez kaloryfer. Przechodząc przez przedpokój odruchowo spojrzał w kąt, gdzie powinien leżeć Cavall, miejsce było puste... Poszedł do łazienki wziąć prysznic. Czysty i odświeżony wszedł do sypialni. Najciszej jak mógł położył się na łóżku obok swojej żony. Ilona jednak, jeszcze nie spała : - Wszystko w porządku ? – zapytała. - Tak... – odpowiedział z rezygnacją w głosie. - Na pewno ? – nie chciała ustąpić. - Śpij... Porozmawiamy jutro. – uciął dyskusję. - Dobrze. – przytaknęła. - Dobranoc. – powiedział odwracając się. - Dobranoc. – odpowiedziała.

***

Minęło już sporo czasu odkąd wydostał się z lasu. Teraz biegł ścieżkami pośród pól. Biegł nie oszczędzając sił. Bał się stracić trop. Jedyny kontakt z jego Panem. Jednak im szybciej biegł, tym coraz słabiej go wyczuwał. Starał się jak mógł, ale zapach umykał mu coraz wyraźniej. Nagle zatrzymał się, stał w miejscu i węszył. Pobiegł w lewo, szczeknął i szybko zawrócił. Pobiegł w prawo, szczeknął i również zawrócił. Usiadł. Nerwowo merdał ogonem. Nie wiedział co robić. Zgubił się, trop zniknął. Siku. Przypomniał sobie, że chce siku. Szybko znalazł drzewo. Coś zaszeleściło w krzakach na prawo od niego. Sprężył się, gotowy do ataku lub ucieczki. Zobaczył zwierze, inne od niego. Zaczął je obwąchiwać i trącać łapą. Było bardzo dziwne, strasznie kuło w łapy i nos. Zaczął szczekać i biegać domagając się zabawy. Jeż jednak nie chciał reagować. Pies zawiedziony poszedł dalej. Czuł dużo, bardzo dużo zapachów. Cieszył się nimi wszystkimi. To było takie ciekawe. Tyle nowych ładnych woni wokół. Dla psa to istny raj. Nagle coś sobie przypomniał. Trop, szukać tropu. Wyczuwał zwierzęta w lesie i drzewa ale nie mógł znaleźć tego jednego, ważnego zapachu. Znowu zaczął biec. Nie, nie tutaj – przemknęło mu przez głowę - za dużo mojego zapachu, tu już byłem. Zawrócił. Biegł w odwrotnym kierunku. Wyczuł woń której szukał. Biegnąć, tylko biegnąć. Nie szukać siebie. Nie szukać swojego zapachu. Szukać Pana. Tylko nie zgubić tropu - objęła go paniczna ekstaza - Do Pana, mojego Pana, nie będę złym psem i się nie zgubię. Biec, biec, znaleźć Pana. Znaleźć Panią. Panią, Pana i małą dziewczynkę. Biegł w noc tyle ile sił w łapach... Biegł do domu...

***

Był już bardzo zmęczony, woń, którą tropił dawno gdzieś uleciała. Teraz biegł na oślep bez celu, tak po prostu... z przyzwyczajenia ? Lubił biegać. Nie wiedział gdzie biegnie - zapomniał. Już nie czuł lasu, drzew i zwierząt. Jego nozdrza wypełnione były zapachami samochodów. Wszystkie brzydko pachniały, niektóre auta – jak mu się zdawało - na niego szczekały i warczały. Wtedy on też warczał i szczekał. Próbował je gonić ale mu uciekały. Nie dogonił ani jednego. Po jakimś czasie dotarł w miejsce pełne woni ludzi. Wiedział, że często tu przychodzili, czuł to dokładnie. Stał tam człowiek. Człowiek, który strasznie śmierdział. Pies nie lubił tego zapachu i szczeknął na mężczyznę. Człowiek wyciągnął rękę i chciał się zaprzyjaźnić ale pies był nieufny. Chętnie by go ugryzł ale trochę się bał. Kiedy pies się zastanawiał czy uciec, czy może jeszcze trochę poszczekać pojawił się duży samochód. Pies zapomniał o brzydko pachnącym człowieku i zaczął gonić za autem. Zdziwił się, że udało mu się dogonić go i rozpędzony wskoczył do środka. Drzwi się zamknęły. Autobus ruszył. Było mu nieprzyjemnie i nie mógł utrzymać się na nogach. Wszystko się trzęsło i dusił się od wielu nieprzyjemnych woni. Był przestraszony, zmęczony i samotny. Wcisnął się pod siedzenia i zasnął.

Pisnął głośno wyrwany ze snu. Ktoś nadepnął mu na łapę. Uciekł spod siedzenia. Bał się. Kręciło mu się w głowie i nie mógł stać na łapach. Co chwilę na kogoś wpadał i odbijał się od barierek. Nagle wszystko ustało i korzystając z okazji wyskoczył na zewnątrz. Był w mieście. Robiło się jasno...

***

Rankiem Piotr zabrał się za sprzątanie po Cavallu, a właściwie po Kaffie. Dał mu imię na cześć mitycznego psa Cavalla, o którym czytał kiedyś ale na psa potocznie wołano Kaff. Wyniósł na śmietnik jego kocyk i koszyk do spania. Potem wyrzucił miski: na jedzenie i wodę oraz wszystkie zabawki. Ilona w tym czasie szorowała dywany próbując je uwolnić od sierści psa. Nie podejrzewali, że jeszcze zobaczą swojego pupila i co z tego wyniknie. Mała dziewczynka spała, pokasłując. Dusił ją kaszel. Niewinne, chore dziecko...

***

Był bardzo zadowolony z siebie. Spotkał inne psy i jakiś czas bawił się z nimi. Teraz poczuł się głodny. Musiał znaleźć coś do jedzenia. Wiedział że najwięcej smacznego jedzenia było na śmietnikach. Część odpadków zawsze bardzo ładnie pachniała i on potrafi je znaleźć. I to, tylko się liczyło. Zwolnił na chwilę i zaczął węszyć za jedzeniem. Było tu, tyle zapachów, że ciężko było mu się połapać. Większość była mało…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
(Nie) Dobry pies — czytnik · opowiadania