Filozofia · 5 min czytania
Nie jedna sukienka...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nagle zaczynamy milczeć. Stopniowo narasta między nami cisza. Ktoś zerwał nic porozumienia i choć docierają do nas wypowiadane słowa, to żadna z nas nie potrafi siebie zrozumieć. Jest to mała osiedlowa pizzeria. Raczej imitacja imitacji. Bezczelna próba odtworzenia włoskiego klimatu. Na ścianach wiszą obrazy przedstawiające statki i morską żeglugę. Mimowolnie zaczynam myśleć o naszych wspólnych podróżach. Minęły zaledwie dwa lata, a nie jestem w stanie przypomnieć sobie szczegółów żadnej wyprawy. Z czasem pamięć rozpada się na drobne kawałki. Skrawki bursztynów, które trzeba zbierać na nowo by stworzyć z nich błyszczące łańcuchy, ocalić resztki wspomnień od zapomnienia. To na Skiathos widziałyśmy piękne białe domki z czerwonymi dachami, a może były one niebieskie. Niebieskie jak sukienki kobiet na hiszpańskich ulicach. Wspomnienia mieszają się z wyobrażeniami i niczego nie mogę być już pewna. Nie pytam jej o to. Przeszłość pozostaje nietknięta. Teraźniejszość uwiera jak wbita na skraju naskórka szpilka.
Jest wcześnie rano i restauracja świeci pustkami. Kelnerką jest młoda dziewczyna, która uśmiecha się tak pięknie, że musi to być szczery uśmiech. Może nawet zbyt szczery jak na małą osiedlowa pizzerię. Podaje nam na talerzu Margaritę. Wcale nie wygląda jak ta na zdjęciu, ale bez słowa zaczynamy jeść. Często świat jest inny niż wyobrażenie i rzadko spełnia nasze oczekiwania. To tak jakbyśmy prowadzili dwa różne życia. To, które jest naprawdę i to które nam się nam wydaje. Może było tak, że na początku znałyśmy się tylko z widzenia. Pamięć wymyka się zmysłom, a uczucia podpowiadają historię, które się nie zdarzyły. Może było między nami tylko tych kilka słów powtarzanych codziennie, gdy mijaliśmy się na korytarzu uczelni. Krótkie niezobowiązujące przywitanie, niekiedy rozmowa o tym, co słychać. Nic osobistego. Mieszanka pustych konwenansów, które wypowiada się automatycznie.
Powiedziała mi kiedyś, że pamięta mnie z innego miejsca. Jej twarz tego dnia jest dla mnie zagadką. Stapia się z innymi twarzami, których już nie mogę sobie przypomnieć. Była tam wtedy z jakimś ledwo mi znanym kolegą z równoległej…