Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 9 min czytania

"Nie ma dziecka"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zabiły dzwony zwiastując przybycie wroga, który był już blisko. Słychać było teten koni i krzyk jeźdźców. Zbliżali się do wschodniej bramy, przy której znajdowało się już wojsko, byli gotowi bronić swej ojczyzny i oddać za nią życie. Nie jeden z nich czuł strach, nie jeden miał ochotę uciekać, ale nie potrafili porzucić mieczy i zbroi, nie potrafili się poddać. Musieli walczyć, musieli bronić królowej i jej nowo narodzonej córeczki, która przyszła na świat zaledwie trzy dni temu, kiedy król Godryk planował atak na ich miasto. Chciał zabić wszystkich i zdobyć te urodzajne ziemie, które kryły w sobie diamenty, niezliczone ilości drogocennych klejnotów. Wrogowie byli coraz bliżej, w oddali ukazały się postacie uzbrojonych jeźdźców, którzy pędzili w stronę garstki mężczyzn. Ich konie były masywne, grzywy i ogony były krótko ścięte, aby nie przeszkadzały w walce. Sierść była ciemna, pokryta czymś w rodzaju zbroi. Jeźdźcy ubrani byli w zbroje wykonaną z trudno dostępnego i wytrzymałego materiału, który produkowano z traw rosnących w podniebnych ogrodach Sentuy. Na głowach mieli piękne, zdobione hełmy z ptasimi piórami. Ze wzglądu na broń można było wyróżnić sermetów, którzy zajmowali się walką bezpośrednią przy użyciu mieczy, łuczników, którzy atakowali z daleka i osłaniali semertów, oraz zendenow czyli uzdrowicieli, którzy osiadali różnego rodzaju mikstury i zajmowali się rannymi. W porównaniu z wojskiem wroga, rycerze broniący wjazdu do Sofitty byli słabi, nie osiadali wspaniałych rumaków i prawie niezniszczalnych zbroi. Wyglądało na to, że ich los był przesądzony. Nie byli w stanie wygrać. Czekali na pewną śmierć, która z sekundy na sekundę była coraz bliżej. Śmierć, która była ich przeznaczeniem, od którego nie można było uciec. Czasu nie dało się cofnąć, nie dało się już zmienić przyszłości. Tak musiało być i musieli się z tym pogodzić. Musieli zginąć, aby ich królowa zdążyła uratować swoje jedyne dziecko, które miało dać wszystkim nadzieje na wskrzeszenie ich miasta. Dziecko, które kiedyś miało ją zastąpić i stać się żywą legendą. Dziewczynę, której na imię było Sewilla. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, zbliżała się ciemna i zimna noc, która dziś będzie miała krwisty kolor. Tej nocy zginie wielu dzielnych ludzi, którzy zdecydowali się nie opuścić rodzinnej ziemi, którzy zdecydowali się zginąć jak bohaterzy. Promienie słońca ostrzyły ich zmęczone twarze i oświetlały drogę przeciwników, którzy byli już bardzo blisko. Obrońcy unieśli miecze, które spoczywały w ich drżących dłoniach i skierowali swój wzrok ku niebu, po czym odśpiewali pieśń, która była ich hymnem. Pieść, która psychicznie miała ich przygotować do tego co wydarzyło się za chwile. Miała to być ich ostatnia walka, podczas której przeleje się ich krew. Walka podczas której po raz ostatni pokażą na co ich stać, po raz ostatni ukażą swoją odwagę i miłość do królowej i ojczyzny. Przecież nie każdy był gotowy zrobić cos takiego, nie każdy było gotowy zginąć po to by ktoś inny mógł żyć. Ktoś kto pewnie nigdy się nie dowie o tym jak oni wiele zrobili, ktoś kto w tej chwili nie jest niczego świadomy, ktoś komu na imię Sewilla. Słońce było coraz niżej, chyba nie chciało widzieć takiego mordu. Chciało jak najszybciej schować się by nie musieć na to patrzeć. Jak ludzie, którzy widząc cierpienie innych odwracają głowę udając, że nic nie widzą, bo przecież ich to nie dotyczy. Dlaczego więc mieliby się przejmować? Sprawy, które ich nie dotyczą są nieważne, nawet jeżeli chodzi tu o życie drugiej osoby. Wojsko było już przy nich. Rozległy się krzywki wzywające do ataku. Zaczęło się. Miecze atakujących i obrońców starły się w decydującej bitwie. Ich dźwięk rozchodził się po okolicy, płosząc zwierzęta, które chyba nie chciałby być świadkami tej walki, wolały uciec jak najdalej. Wspaniałe wojsko wrogów było silniejsze, może dzięki potężniejszym mieczom i wytrzymalszym zbroją, ale może też dzięki doświadczeniu. Trudno było to określić. Sama walka nie trwała długo, dłuższe było oczekiwanie na nią. Jednak przecież garstka zmęczonych mężczyzn bez koni i w zniszczonych już zbrojach nie mogła powstrzymać potężnego i wspaniałego wojska króla Godryka. To było nie możliwe, byli oni zbyt słabi. Mogli ich jedynie na chwile zatrzymać by

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%