Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Nie ma Nas

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zmierzchem ciepłym lipcowym kocem niebo przykryło ziemię. W Parku Centauri koło Centrum Emocji ptaki już ucichły, miały dosyć zdzierania gardeł po całym dniu śpiewania. Po godzinie 21 ulice miasta jak całego kraju cichną, nie ma ruchu, nic nie jedzie, nic nie drgnie. Jak w świecie głuchoniemego jest absolutna cisza, miasto oświetlone ale puste, jest ale go nie ma. Jak w sercach ludzi, są uczucia ale to tylko schematyzm, powtarzalność, ludzie istnieją ale nie żyją. Ludzkie życie jest niczym labirynt bez wyjścia, żyją jak w matni, nie ma celu jest pułapka, w której motają się jak związani łańcuchem nie do rozerwania.

***

Markus ciężko zszedł z łóżka, sygnał silnego piknięcia mało mu uszu nie rozerwał. - zasrany budzik – krzyknął, ale po chwili oprzytomniał - cholera! Przecież czas neuroplazmy, jak mogłem zapomnieć!! – głośno pomyślał. Bolała go przeraźliwie głowa, sygnał z czujnika korowego w głowie dał sygnał o poziomie 2 stanu emocji, skala miała 10 stopni. Podszedł do czujnika elektronowego przyłożył skroń, nie było wątpliwości, uchodziło z niego życie. Markus przestawał czuć istnienie, wiedział, że jeśli nie uzupełni poziomu świadomości uczuciowej w Centrum Emocji stanie się jednostką zero. Od czasów epidemii minęły 22 lata i mimo upływu czasu, ludzie przy niskim indeksie emocjonalnym nie potrafią się do siebie zbliżać, rodzą się w probówkach jako pusta materia organiczna. Są jak płyta do wielokrotnego zapisu, która z upływem czasu traci dane i musi być ciągle nagrywana. Pandemia neurotoksyn odebrała ludziom rozum, zablokowała wszelkie receptory, wyprała mózgi. To był najgorszy rok w historii ludzkości, 2012 to był istny Armagedon. Nie było trzęsień ziemi, żadnych plag, trąb powietrznych. Bóg założył czyste rękawiczki i jednym pyknięciem palca załatwił sprawę. Mieczem bożym okazały się rośliny, które ni stąd ni zowąd w obecności ludzi reagowały wydzielając silne neurotoksyny blokujące przekazy neuronowe. Zarażeni zabijali siebie i innych, postępowali jak we śnie wariata. W ciągu 6 miesięcy populacja spadła o jedną czwartą całej liczby ludzi, ocaleni uciekli pod ziemię.

Markus nie mógł prawie utrzymać głowy, zdawała się ona być ciężka i pusta jak dzwon - Jezu tracę się, dojść do Centrum tylko – pomyślał Nagle silny sygnał… podszedł ciężko do monitora, włączył tylko dźwięk - Hej Markus, dzwonie od wczoraj do ciebie, cały czas nie odbierasz, co z tobą??? – Peter próbował usłyszeć szybką i konkretną odpowiedź - stary ja ledwo żyje, poziom mój mi spada i jak coś nie zrobię to się wyzeruje…O kur nie mogę jak mi ciężko – Markus usunął się na kanapę, myśli błądziły, chaos w głowie narastał . - Mark jesteś??? Słuchaj będę u Ciebie za godzinę, znalazłem dojście, słyszysz! Mam, mam to, Markus!! – po wykrzyczanym zdaniu Peter nie usłyszał odpowiedzi, tylko ciężkie dyszenie i cisza. Wtem jakby oddech zdał się być lekko miarowy. - Pit Jezu czego chcesz…ja się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%