Opowiadania.pl · 7 min czytania
Nie płacz...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Opowiesz jak to było? - Opowiem… - Więc? – Mężczyzna spojrzał na starszą kobietę. Byli w zasadzie w tym samym wieku. Podobna liczba zmarszczek, siwe włosy i zmęczone oczy. Zmęczone długim i nieoszczędzającym ich życiem. - Byłam młoda i taka piękna. Miałam zaledwie dwadzieścia lat i tyle planów. Ale już wtedy wiedziałam, że życie nie jest łatwe, a mężczyźni okrutni. Myślałam, że jestem przystosowana do tamtych czasów, że potrafię się bawić. Jedna noc jeden mężczyzna, a potem kolejny. Bez żadnych zobowiązań, bo i po co? Po co się wiązać i robić sobie problemy? – Tak myślałam. I wiesz wtedy poznałam jego. Był przystojny. Pierwszy raz zobaczyłam go na zdjęciu w mundurze. Był taki niesamowity. Uśmiechające się oczy, męska postawa i ten mundur. Był taki przystojny- powtórzyła. Miał być kolejnym mężczyzną bez zobowiązań, ale zatonęłam w jego wzorku... Zauroczyłam się wtedy. Przychodził do mnie, zostawał i każdej nocy był taki niesamowity. Nikt nie przytulał potem tak jak on… Kiedy uciekałam z jego objęć szybko mnie łapał i przyciągał do siebie – kobieta roześmiała się do własnych wspomnień – Był taki cudowny. - Co się wydarzyło? – Mężczyzna wpatrywał się w nią jak w obrazek. - Po nowym roku… Nie pamiętam już nawet, który to był. Dawno temu. Zadzwonił nagle i powiedział, że to koniec. Że ma kogoś, a ja nic dla niego nie znaczyłam. Byłam taka roztrzęsiona… Zagubiona i zapłakana. I kiedy otrząsnęłam się jedyne, czego pragnęłam to zemścić się na nim. Nigdy tak tego nie traktowałam, nigdy nie chciałam nikogo krzywdzić, ale wtedy pragnęłam żeby go zabolało, zabolało tak jak mnie. Oznajmiłam mu, że jestem w ciąży… Chociaż nie byłam. To znaczy tak myślałam. On nie uwierzył. A ja rzuciłam to wszystko i wyjechałam. Za bardzo tęskniłam za tymi jego silnymi ramionami. Przeprowadziłam się właśnie tam gdzie się poznaliśmy. Pamiętasz? - Oczywiście, że pamiętam maleńka. - Tyle lat minęło a ty nadal swoje – uśmiechnęła się, a mężczyzna podał jej chusteczkę. Nie potrafiła zapanować nad łzami. Kiedy to mówiła wszystko wracało. Wracał ten przerażający i zapierający dech w piersiach ból. Chwycił ją za rękę. - Po miesiącu okazało się, że naprawdę jestem w ciąży. Miałam przyjaciół, nie byłam sama, ale strasznie zagubiona. Nie miałam pojęcia, co teraz… Postanowiłam, że przecież skoro on i tak by nie chciał tego dziecka nic mu nie powiem. Przecież już raz powiedziałam. Jeżeli moje maleństwo kiedyś będzie chciało go odnaleźć to, to zrobi. Czas mijał, a ja robiłam się coraz większa i grubsza. Z czasem nauczyłam się z tego cieszyć. Od tamtego momentu już nigdy nie miałam być sama… Nigdy… - powtórzyła - Po paru miesiącach dostałam bardzo niespodziewany telefon – kontynuowała – Zadzwonił jego brat i poprosił o spotkanie. Pomyślałam, że pewno jakieś wyrzuty sumienia… Myliłam się. Byłam wtedy w siódmym miesiącu, nie miałam ochoty nigdzie wyjeżdżać. Przyjechał do mnie. Nie miał pojęcia o tym, że jestem w ciąży i na początku chyba z grzeczności o nic nie spytał. Opowiedział mi wtedy bardzo smutną historię. Historię mężczyzny, który kilka miesięcy wcześniej dowiedział się, że jest śmiertelnie chory. Że jego walka z rakiem to tak jak walka z wiatrakami. Opowiedział jak…