Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Nie podnoś głosu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie podnoś głosu!”

- To co zwykle proszę. Tylko bez żadnych udziwnień, Barnie. Wiesz, że nie lubię, gdy mnie ktoś oszukuje – przysadzisty mężczyzna pochylił się i wyciągnął spod lady sklepowej kartonowe pudło wypełnione po brzegi małymi, białymi, styropianowymi kulkami używanymi zazwyczaj do wypełniania pustych przestrzeni w pojemnikach z czymś bardzo cennym. Bez słowa przesunął je do wysokiego bruneta stojącego po drugiej stronie kontuaru. Ten zatrzymał je i z gracją rzucił w stronę sprzedawcy czerwony czek o wartości pięciuset dolarów. Popatrzył na niego wymownie i podniósł pudełko – Reszty nie trzeba. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz. Po tych słowach odwrócił się tak gwałtownie, że kilka kuleczek wypadło z pudełka. Nie pofatygował się, żeby je podnieść. Gdy wyszedł ze sklepu opuścił swój czarny, skórzany płaszcz, którego szelest nadał mu niemal nieziemskiego uroku. Przemierzając ulice Miasta był w pełni świadomy, że oczy wszystkich przechodniów skierowane były na niego. On jednak się tym nie przejmował. Nienawidził ludzi i uważał ich za największą pomyłkę ewolucji, a fakt, że sam jest jednym z nich nie robił na nim żadnego wrażenia. Ciekawiła go tylko jedna kwestia z ich życia – ile wytrzymaliby ze świadomością, że codziennie mija ich szansa na zdobycie czegoś lepszego, a oni nawet nie wyciągają po nią ręki. Dotarłszy do domu delikatnie, jakby obchodził się z małym dzieckiem odstawił pudełko na idealnie czystą podłogę i zaczął się rozbierać. Najpierw zdjął czarny płaszcz skrojony tak dobrze, że nie powstydziłby się go najbogatszy arystokrata. Później na wieszak powędrowała kurtka, szyta w podobnym stylu. Mężczyzna przeszedł kilka kroków i zatrzyma się przy wielkim lustrze. Miał na sobie czarne spodnie i ciemnogranatową koszulę z długimi rękawami. Na jego ramiona opadały czarne i idealnie proste, włosy. Patrząc na jego twarz , pierwszą rzeczą , którą się zauważało były wysokie kości policzkowe dodające jego wyglądowi powagi i jakiejś dystyngowanej uprzejmości, jak i sprawiały, że człowiek, który mu się przyglądał czuł ciarki na plecach. Mężczyzna odszedł od lustra, podniósł kartonowe pudło i przeniósł je na stół do kuchni. Zdecydowanym ruchem otworzył je i wysypał całą zawartość na zimny blat. Po kilku sekundach jego oczom ukazał się piękny miecz, wykonany w stylu samurajskim ze srebrną kobrą na klindze. Niecierpliwymi palcami wydobył go z pochwy wysadzanej drogimi kamieniami i delikatnie pogładził jego zimne ostrze. Jeździł po nim palcami, jak gdyby szukał najdrobniejszej wady w jego budowie. Po kilku minutach oderwał palce od ostrza i schował miecz z powrotem. Szybko przeszukał pozostałe styropianowe kulki i wkrótce znalazł krótki sztylet,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%