Psychologia · 3 min czytania
Nie pozwolę im o tobie zapomnieć...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przez ogromne witrażowe okna przebijały się nieśmiało promienie słoneczne, tworząc barwną mozaikę na marmurowej podłodze. Jednak ludzi zgromadzonych w kościele to nie obchodziło. Nie zauważali tego pięknego zjawiska. Ich oczy, przesłonięte czarną mgłą żałoby, wpatrzone były w białą trumnę stojącą niedaleko ołtarza. Trumnę, w której na wieki miała spocząć blondwłosa szesnastolatka. Część osób zalewała się łzami, w ten sposób dając ujście swojemu bólowi. Inni w milczeniu przyglądali się odprawianej przez młodego księdza mszy, otwierając usta jedynie, kiedy musieli wypowiedzieć odpowiednie formułki. Niektórzy z nich przyszli na pogrzeb, nie zastanawiając się, czy Agata coś dla nich znaczyła. Tak po prostu wypadało. Było też kilka takich osób, dla których śmierć dziewczyny pozostawiła pustkę w sercu. Oni także nie ronili łez. Ich cierpienie miało zbyt wielkie rozmiary, aby płakać, chociaż chcieli to robić. Jednakże coś ich blokowało. Mieli wyrzuty sumienia, że nie mogą, że inni mogą uznać, iż im na Agacie nie zależało, ale nie byli w stanie pokonać tej blokady. Wśród nich była drobna brunetka. To jej przyszło widzieć śmierć najlepszej przyjaciółki. To ona zadzwoniła po pogotowie. To przy niej stwierdzono zgon. I to ona też nie mogła płakać. Jej policzki przez cały obrzęd zostawały suche. Nie pojawiła się na nich ani jedna słona…