Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 3 min czytania

Nie spałam, nie jadłam, nie oddychałam

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie spałam od jakiegoś tygodnia. Cóż z tego? Kogo to właściwie obchodzi? Oczy spuchnięte i zmęczone beznamiętnie patrzą na gwiaździste niebo. Nie pomagają tabletki, krople. Chciałam liczyć baranki ale i to nie pomaga. Mleko z miodem... Już mi obrzydło. Mdli mnie. Więc żeby się całkiem nie wykończyć. By serce nie przestało bić a mózg nie odmówił posłuszeństwa piję kawę. Dużo kawy. Z cukrem. Lub bez. Z mlekiem. Kawa. Jej aromat też powoli mi brzydnie. Rodzice śpią. Chyba zazdroszczę im tego snu. Chciałabym zamknąć oczy i śnić o Tobie. Zapomnieć o granicach, ramach w które chce włożyć mnie codzienność przytłaczająca szarością. O barierach. O moralności... Cholera! Ja nie chcę być normalna. Ani taka jak wszyscy. Nie chcę być idealna! A więc siedzę przy otwartym oknie. I nic. Nasłuchuję. Ulica tak pięknie śpiewa. Tak pięknie gra. Układa piosenkę ze śpiewu samochodów, ludzkich głosów, wycia nieszczęśliwych psów. Nawet latarnie mają swój oryginalny dźwięk. Noc jest ciepła. Letnia. Jasna mimo głębokiego, grafitowego mroku. Płaczę. Nie wiem dlaczego. A może to tylko noc płacze deszczem?

Nie jadłam nic od tygodnia. Cóż z tego? Kogo to właściwie obchodzi? Od kiedy zamknęły się za Tobą drzwi lodówka, sklepowe pułki, talerze i potrawy. Nie mają smaku i koloru. Niczego

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nie spałam, nie jadłam, nie oddychałam — czytnik · opowiadania