Filozofia · 3 min czytania
(Nie)szlachetność
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Wczepiam palce w bursztynowe włosy, Aniołowe. Muskam wargami usta koralowe I skórę policzka blado-perłową. W oczach szafirowych tonę. Łapię oddech…
Zatracam się w twojej szlachetności, Bogactwie kamieni, Ferii barw i odcieni. Ozdobiłeś nimi mój świat.
Ciałem dotykam marmuru piersi – Zimna cieplejszego od promienia słonecznego. Jest tam coś, Co najmocniej pali – Złota ramka i kłódka. Parzą, gdy ich dotykam. W twych dłoniach odnajduję klucz, Ale zaciskasz pięść w tytanowym uścisku.
Też mam klucz. Podaję ci. Ujmujesz go w rękę, Zabierasz me serce. Jest mu wygodnie w klatce Z marmurowych palców.
Dajesz mi swój klucz. Chwilę się waham, Badam twój stan. Uśmiechasz się.
Otwieram ramkę…
Część 22 / 2
Wśród ciemności jest ono: Rubinowe serce. Czysta nieruchoma czerwień – Najszlachetniejsza z szlachetnych. Wiem, że mi je ofiarowujesz.
Celebruję chwilę. Muskam palcami złocistą ramkę. Zatapiam dłoń w ciemnościach. Dotykam serca…
Zimnego… Oślizgłego… Drżącego… Sztucznego serca…
Cofam dłoń. Pulsujący kokon pęka, Rozbryzgując dookoła krew i larwy: Robactwo.
Po prostu puste