Inne · 3 min czytania
nie tak
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie tak
To coś zdarza się nagle. To coś dotyka nas niespodziewanie, w pół kroku, w pół zdania. W piękny, kwitnący letni dzień, w smutny, szary, mglisty dzień jesienny. Uderza w samo serce, w sam środek umysłu. Nieoswojone. Ciągle nieoswojone, przerażające, obce – choć jest z nami od początku. To jest „coś” z zewnątrz, spoza nas. „Coś”, co nas zabiera. Zabiera ich. Tajemnica. Rozwala świat, rozwala rzeczywistość na milion kawałków. Eksploduje w głowie niemym krzykiem. Ktoś był, kogoś nie ma tu. Ktoś mówił, kogoś już nie słychać. Dał życie i zniknął. Mijają minuty, mijają dni. Równo poustawiane w szeregu pytania. Po co? Jak to? Co dalej? Jest nic. Nic nie ma. Świata nie ma, ludzi nie ma. Nic jak dawniej. Wszystko inne. Inna radość, inny żal. „Ściągnijcie z nieba gwiazdy, zgaście słońce, wylejcie oceany, wyjmijcie drzewa. Już niepotrzebne”. Nie ma po co już. I nawet łzy jakieś banalne, małostkowe, nie na miejscu. Wobec końca świata. Lecz z nieubłaganym uporem wstaje nowy dzień. Tak po prostu, jak gdyby nigdy nic. Bezwstydnie. Nieczule wschodzi słońce. Ludzie. Znowu ludzie. Idą na zakupy, na imieniny, do szkoły, na dyskotekę. Nawet Sylwester będzie jak zawsze. Co to? Świat kręci się dalej. Jak to? Przedstawienie trwa. Bez ustanku. Nowe sprawy, nowe problemy, nowe uczucia. I tylko deszcz pamięta. I tylko śnieg. Że ktoś już tam, nie tutaj. Że tutaj już nienamacalnie,