Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 5 min czytania

Nie uszedłem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie uszedłem

Był poniedziałek, a żeby nie skłamać, to już był wtorek, bo północ minęła i poniedziałek wynikał mi tylko z pewnej „ciągłości”. Usadowiłem się przed odbiornikiem telewizyjnym, począłem oglądać „Między Ziemią a Niebem” (nie wiem, czy z dużych liter pisane). Program to zaprawdę nudny i bezpłciowy, choć w jego formule tkwi wielki potencjał, przeto staram się śledzić. Wygląda to tak: każdy odcinek ma jakiś temat przewodni. Widzowie zaś dzwonią i żalą się w związku z tymże tematem przewodnim, bądź też dzwonią i się nie żalą w związku z tymże tematem przewodnim, ponieważ akurat tak wypadło, że żalą się w związku z innym tematem, bądź w ogóle się nie żalą, tylko rozpływają nad swoim nie-żaleniem się (w związku z tematem przewodnim) i przy tej okazji udowadniają swoją wyższość nad tymi, co się żalą. W studio zaś zasiadają: pani redaktor, która nie wykazuje krztyny zrozumienia dla problemu, a jedynym jej poważnym atutem jest zręczne operowanie wszelkim banałem. Tudzież ksiądz (zawsze inny, a ostatnio bomba). Tudzież jakiś profesor, psychoanalityk, albo inszy szarlatan od umysłu (bez obrazy, oczywiście cenię wasz fach, panowie). „Czego się boimy?” – brzmiał ostatni temat. Czego zatem? - Ano nie trudno wykombinować, że rozmowa bardzo szybko zeszła na temat śmierci. Śmierci, śmierci, śmierci się boimy – cudzej, swojej, powszechnej… śmierci, ano śmierci. Też się boję. Boję się. Nie ukrywam, boję się. Też się boję. A był to wieczór, kiedy myśli takie były mi zbędne. Ja potrzebowałem czegoś głupawego, lekkiego, skocznego, jakiegoś zbawiennego fiu – bździu, bo ja wiem – komedii romantycznej? Kabaretu Kobuszewskiego? Monthy Pythona? Snu Nocy Letniej? Byleby nieco wiotkości, ulotności, niezobowiązującego rozhulania! Tu zaś z odbiornika – śmierć. Myśl narzucana mi z zewnątrz, myśl ciągnięta nie przeze mnie, ale przez to nie mniej ku mnie prąca. Memento mori i vanitas vanitatum. Wtem – hosanna – profesor przychodzi z ratunkiem! Śmierć, śmierć, ale jakże tragiczna jest też śmierć emocjonalna, śmierć duchowa za życia – na tę nutę prawi! Oj, lubię pana, poważam pana – śmierć duchowa! Co za słodki temat – nie przygniata mnie, nie dławi, a pociąga! Rozmawiajmy tedy! Rozmawiajmy! Śmieć duchowa! Śmieć duchowa, to, to! Widać…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%