Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 6 min czytania

Nie widzę, nie słyszę, choć chętnie Wam powiem...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czasem przeszkadzają mi ludzie, którzy podchodzą do siebie, jak i otoczenia znajdującego się w ich kręgach bezrefleksyjnie. To jest przyjmują prawdy zasłyszane w mediach, wtapiają się w pełni społeczeństwa, chłoną bzdurnie wykreowane stereotypy i rzucają hasłami nie zastanawiając się co właściwie o tym sądzić. Dwa miejsca na tym świecie często emanują osobnikami tego typu – małe miasteczka oraz internet. Sprawą internetowych komentatorów (czy “krzykaczy” jak to idealnie określił autor bloga 'MichałMówi') zajmiemy się na koniec natomiast na pierwszy ostrzał pójdą bezbarwni ludzie w miejscowościach takich jak moja.

Mieszkam tutaj całe swoje dotychczasowe życie, ani ono specjalnie długie, ani krótkie. Wystarczające by wyrobić sobie zdanie na intrygujące mnie tematy, lecz nie na tyle by w oczach ludzi moja opinia spotkała się z jakimkolwiek przyjęciem. Spotykam się z tym ostatnio coraz częściej i coraz częściej mam ochotę wykrzyczeć niektórym, żeby zamiast kłapać bezsensownie ruszyli ten swój mózg do intensywniejszej pracy. Gdy oznajmiłem po pewnym czasie mojej rodzinie to, że jestem ateistą i wiara w “Boga” częściej przypomina mi dobre fantasy niż aspekt przed którym powinienem oddawać pokłony pierwsze zdanie jakie usłyszałem było “przyjdzie czas kiedy uwierzysz”. Po około półgodzinnej dywagacji jedyne co udało mi się osiągnąć to obraza jednego z członków mej familii i całkowite odrzucenie tego, że moje zdanie w ogóle się liczy. Po paru dniach każdy zapomniał o moich słowach i zostawałem na nowo zapraszany do wizyty w kościele jakbyśmy o niczym nie rozmawiali. Kurczę, to tylko jedno pokolenie w tył i już nie mogę znaleźć wspólnego języka! Moje argumenty odbijają się jak przysłowiowy groch od ściany i rozpraszają w powietrzu do nikogo nie trafiając. Jednak w moim mieście takie sytuacje to nie rzadkość. Czy to w autobusie, czy na uczelni udaje mi się odczuć, że pomimo tak rozbuchanej wolności, są tematy tabu, które ciężko przeskoczyć, szczególnie gdy w grę dochodzą sytuacje jak np. chrzest dziecka. Jak trudna musi być decyzja o tym co zrobić gdy dana para jest niewierząca, bądź innego wyznania niż ich rodzice. Jak wytłumaczyć, że nie chce się ochrzcić dziecka? Ano, ciężko, szczególnie gdy w grę wchodzą starsze osoby. Często pytając osoby o to czy sa wierzące, dostaję odpowiedź “nie wiem”. Gwint! Przecież to bardzo ważna kwestia, określenie się w społeczności wymaga nie lada odwagi, lecz jest potrzebne. W większości spotykam tych, którzy w ślepo chodzą do kościoła byle tylko odbębnić swoje religijnie obowiązki. Jeżeli

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nie widzę, nie słyszę, choć chętnie Wam powiem... — czytnik · opowiadania