Romans · 5 min czytania
'Nie wiedziałam, że kocham!'
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Z miłością się nie igra moja droga – patrzył na mnie trzymając w ręku rozpalone łuczywo. Nasz kontakt wzrokowy przerywały języki ognia. - Miłość jest dla tych, którzy są naiwni i wierzą, że znajdą osobę na całe życie. - Mylisz się – odpowiedział Billy - To powiedz mi mądralo, dlaczego ja się nie potrafię zakochać, czemu wciąż każdy mężczyzna mną gardzi? – Wstałam i tym razem patrzyłam mu prosto w oczy -, Bo sama nie wiesz, że już się dawno temu zakochałaś – zmieszał mnie do reszty -, Czemu tak Ci zależy, żebym został te kilka dni tutaj? -, Bo jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, znamy się od pieluch i nie widzieliśmy się ogrom czasu! – Krzyknęłam - Przyjadę tu za tydzień z Moniką – odpowiedział - A rób, co chcesz, nie obchodzi mnie to, co to w ogóle za dziewczyna? – Dziwny niepokój narastał w moim sercu - Nagle rezygnujesz ze spotkania ze mną? – Zapytał jakby nieco rozśmieszony - Powiedziałam, co wiedziałam i co chciała. Rób, co zechcesz i jak Ci się podoba, twoje życie. Nie obchodzi mnie to. - się, Że ja Cię nie obchodzę, a podobno tak się za mną stęskniłaś. – Był już niemal rozbawiony do łez - Co Ci tak wesoło? Idź sobie do Moniki, a mnie zostaw, w końcu nie mogę się wam wtrącać – obróciłam się na pięcie, aby ukryć łzy. Nie wiem, czemu chciało mi się płakać. Gdy usłyszałam imię innej dziewczyny, poczułam ogromny kamień na sercu. Czułam, że coś straciłam, czy naprawdę kocham Billego? Nie ma to znaczenia. On ma inną. Pobiegłam na wybrzeże. Usiadłam na pisaku i gapiłam się w morze. Chciało mi się ryczeć, ale nie potrafiłam się zmusić na wydobycie łez. Ból ściskał mi gardło. Po niespełna pół godziny usłyszałam jego głos na ramieniu. - Monika to moja przyrodnia siostra, mamy się poznać, tata mnie o to prosił – milczałam. Chwycił moją dłoń - Ola tak nie możesz. – Usiadł koło mnie, przybliżył się. W blasku księżyca widziałam jego twarz bardzo wyraźnie. Po chwili jego wargi zbierały łzy z moich policzków, przywarłam do niego, wtuliłam się w jego silne ramiona tak jak kiedyś, gdy tuliłam się do niego, bo stłukłam sobie kolano. Nasze usta się spotkały. Przytulił mnie do swojej klatki. - Ola kocham Cię – wyszeptał mi do ucha – i to od bardzo dawna Oleńko obrażalska moja. - To nie mogłeś dać chodź jednego znaku, że tak jest? – burknęłam - Cały czas dawałem to