Romans · 8 min czytania
Nie wysłany SMS
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tego wieczora siedziałam w domu patrząc bezmyślnie w telewizor, kiedy zadzwonił telefon. - Cześć Dominika – usłyszałam w słuchawce głos Kamili – rozkręcamy małą, taką kameralną imprezę, ogarnij się trochę i przychodź, czekamy wszyscy. Dotarł do mnie szczęk odkładanej słuchawki, nie zdążyłam powiedzieć, że nie chce mi się wychodzić z domu, ani że nie mam specjalnie ochoty na rozrywki. - A właściwie co mi tam - pomyślałam sobie i już byłam w łazience. Szybki prysznic, postawił mnie na nogi i znacznie poprawił mi humor. Reszty dokonał delikatny makijaż i czerwona wizytowa sukienka. Nie wiedziałam, kto będzie na spotkaniu, ani nie wiedziałam, co to za okazja, ale u Kamili zawsze dobrze się bawiłam. Kiedy po paru minutach dotarłam do jej mieszkania, drzwi otworzył mi nieznajomy mężczyzna. - Wchodź szybko – krzyknęła Kamila – zimne napoje i gorąca herbata, już na ciebie czekają – ciągnęła wątek – aha, ten facet co ci drzwi otworzył, to Maurycy, mój daleki kuzyn – przyjechał do nas na parę dni. Podałam rękę Maurycemu i podniosłam wzrok, oczy jakie na mnie patrzyły były koloru nieba, a na czoło spadał kosmyk platynowych, jasnych włosów. Mężczyzna nawet mi się spodobał, ale nie byłam specjalnie zainteresowana nowymi znajomościami. Chyba jeszcze zbyt mało czasu upłynęło od mojego rozwodu, po niecałych czterech latach, nieudanego małżeństwa. Nie byłam nieszczęśliwa z powodu rozstania z mężem, wręcz przeciwnie uważałam, że i tak zbyt długo próbowałam ratować nasz związek, ale nie byłam jeszcze gotowa na kolejne. Potrzebowałam odrobiny spokoju, czasu, a to wyglądało na próbę swatania. Kiedy dołączyłam do reszty towarzystwa, widać było, że impreza już była rozkręcona, sypały się niewybredne kawały i sprośne dowcipy, a muzyka zachęcała do tańców. Nie potrzebowałam wiele czasu, aby nastrój dopasować do pozostałych biesiadników, po chwili śmiałam się z dowcipów i popijałam półsłodkie wino z kieliszka. Kiedy Maurycy poprosił mnie do tańca, nie wahałam się ani chwili, lubię tańczyć. Mój partner okazał się dobrym tancerzem, prowadził lekko, nadając tańcowi swoisty urok. Czułam, że zaczynam poddawać się czarowi wieczoru i urokowi mężczyzny, a może wypity alkohol, zabrał mi resztki rozsądku. Nie, alkohol raczej nie, wypiłam go naprawdę niewiele, ale może to dwuletni celibat sprawił, że jego dłonie podtrzymujące mnie w tańcu, zaczęły mnie palić przy dotyku. Nagle sama poczułam, że moje ręce zaczynają pieścić plecy i platynowe włosy partnera. Nie mogłam zrozumieć co się ze mną dzieje, ostatkiem sił odsunęłam się od mężczyzny i poprosiłam go, aby pozwolił mi odpocząć przy stole. Kamila przyglądała mi się podejrzanie, ale na szczęście powstrzymała się od uszczypliwych uwag. Po chwili ochłonęłam całkowicie i już mogłam normalnie rozmawiać. Kiedy zrobiło się bardzo późno, Maurycy zaoferował się, odprowadzić mnie do domu. Wyszliśmy oboje roześmiani i zadowoleni ze wspólnie spędzonego czasu, pod drzwiami mojego mieszkania, Maurycy pocałował mnie w policzek - Do zobaczenia wkrótce Dominiko, już się mnie nie pozbędziesz – powiedział z błyskiem w oku, odwrócił się na pięcie i wybiegł z klatki schodowej. - Dobranoc – mruknęłam chyba tylko do siebie, bo on już nie mógł usłyszeć. Następnego dnia zadzwoniła Kamila, aby mnie wypytać, jak podoba mi się jej kuzyn. Na każde pytanie, dawałam jej niezbyt wyczerpującą odpowiedź. W końcu się zdenerwowała i krzyknęła w słuchawkę: - Maurycy był bardziej rozmowny, ale jak ty nie chcesz nic gadać, to i ja nie powiem ci, co on powiedział – podpuściła mnie - No dobrze, powiem ci, facet mi się nawet podoba, ale chyba nie jestem jeszcze gotowa na nowy związek – - Nie jesteś gotowa ? ale bredzisz – mówiła – przecież widziałam, co się z tobą działo, jak razem tańczyliście, nie jestem ślepa. Przecież nie musisz od razu wychodzić za mąż, ale mężczyzny to potrzeba ci na pewno – dodała – mój kuzyn dostał na twoim punkcie bzika, już mam…