edukacja · 15 min czytania
Nie zamówiła deseru
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Był to rok 2016. Philip był szczupłym chłopcem i sprawiał wręcz wrażenie wygłodzonego. Wysoki, z wielką czupryną czarnych włosów na głowie wyglądał jak strach na wróble. Poruszał się po tym świecie nieśmiało, mówił zawsze powoli i z namysłem. Z profesor Mary Benson znali się długo. Już jako dwunastolatek miał z nią cotygodniowe lekcje fortepianu. A kilka lat później został jej studentem na wydziale muzycznym stanowego uniwersytetu środkowej Oklahomy. Wywalczyła dla niego o porządne stypendium. Jako student Philip wziął kilkakrotnie udział w organizowanych przez profesor Benson letnich wycieczkach po muzycznych szlakach Europy. Byli w Salzburgu, Weimarze, Budapeszcie, Wiedniu i Warszawie. Wspominali od czasu do czasu żartobliwie, jak się zgubił w Eisenach, wszyscy szukali go po całym mieście i już mieli dzwonić na policję, ale przez przypadek znaleźli go na jakimś placyku, gdzie siedział sobie spokojnie i karmił gołębie.
Podczas ostatniego roku studiów Philip uczył się u nowego profesora, doktora Agustina Medrano. Mary chciała, by po tylu latach pracy z nią spróbował czegoś nowego. Philip był muzykalny, ale często brakowało mu dyscypliny, czasem opuszczał lekcje, czasem zapominał nut. Zdarzało się nawet, że był kompletnie nieprzygotowany na koncerty. Ale gdy nagle coś w nim się obudziło, potrafił grać naprawdę pięknie. Może młody ambitny profesor zmotywuje go do pracy?
Gdy jesienny semestr zbliżał się ku końcowi Philip zaprosił profesor Benson, profesora Medrano i wielu innych znajomych i kolegów na uroczystą kolację do eleganckiej restauracji „Portofino”. Były to jego dwudzieste pierwsze urodziny. To ważny moment w życiu Amerykanów, od tego wieku wolno im już kupować papierosy i alkohol. Był to też pierwszy okres w życiu Philipa, gdy miał dziewczynę i rzeczywiście czuł się już jak dorosły. Michelle była studentką wychowania muzycznego, jej rodzice pochodzili z Filipin. Gdy Philip i Michelle postanowili razem wynająć mieszkanie, poprosili profesor Benson o podpis na ich umowie najmu. Była ich poręczycielką. Miała nadzieję, że obecność dużo dojrzalszej Michelle pozytywnie wpłynie na Philipa. Miał on niestety tendencje znajdowania się w nienajlepszym towarzystwie, ale jakimś cudem, gdy koledzy wpadali w tarapaty za używanie marihuany, jak do tej pory jemu jakoś zawsze udało się prześlizgnąć.
Kolacja była bardzo smaczna, co w tym małym miasteczku nie było wcale tak oczywiste. Profesor Benson była na diecie, odmówiła więc deseru, co okaże się wkrótce kluczową decyzją w całym jej życiu zawodowym.
Rozmowy przy stole obracały się wokół zwykłego small talk, a więc były to pytania o plany na wakacje, plany po ukończeniu studiów, sprawy uniwersyteckie. Zgromadzeni przy stole nie znali się bliżej, znali się raczej tylko z widzenia. Philip pytał panią Benson, czy mógłby na wiosnę znów mieć z nią lekcje. Odpowiedziała, że musi sprawdzić ilu ma na wiosnę studentów i czy będzie dla niego miejsce, ale oczywiście, „why not”, jak najbardziej. Wyglądało na to, że studia u doktora Medrano nie przypadły Philipowi do gustu. Może dlatego, że ten młodziutki profesor wolał uczyć dziewczyny? Mary spojrzała na drugi koniec stołu, gdzie Medrano właśnie czarował swym przesłodkim uśmiechem Michelle. Zawsze bardzo się lubili.
Wieczór miał się ku końcowi, Philip poprosił o rachunek. I tu właśnie stało się coś nieoczekiwanego. Każdy z gości otrzymał osobny rachunek do zapłacenia. Kolacja profesor Benson kosztowała dziewięćdziesiąt siedem dolarów i pięćdziesiąt centów. Mary była zaskoczona sytuacją, na szczęście wzięła ze sobą kartę kredytową. Zauważyła, że i inni goście Philipa opuszczali restaurację „Portofino” w jakimś nienajweselszym nastroju, pewnie też nie spodziewali się, że ten wieczór będzie raczej kosztowny.
Mary Benson uczyła fortepianu od ponad dwudziestu lat. Gdy studenci kończyli studia, czasem przynosili jakiś prezent, a raz na kilka lat ktoś zapraszał ją na kolację z rodziną i przyjaciółmi. Ale nie zdarzyło jej się jeszcze, że została zaproszona na kolację, za którą nagle sama musiała zapłacić. Była zła na Philipa. On chyba rzeczywiście nie miał pojęcia, jak to dorosłe życie funkcjonuje. Typowy Philip.
Część 22 / 2
Zastanawiała się jak zareagować na tą sytuację. Na szczęście, Philip nie był jej studentem w tym semestrze, więc mogła działać bardziej bezpośrednio, nie wystawiała mu przecież na koniec tego semestru żadnej oceny, nie byli ze sobą w relacji student-profesor. Rano następnego dnia napisała SMS do Michelle. Pomyślała, że lepiej będzie, gdy właśnie to Michelle porozmawia z Philipem i mu całą sprawę na spokojnie wytłumaczy. Mary nie domagała się zwrotu pieniędzy, chodziło po prostu o lekcję, jaka z tego wynika dla samego Philipa. Michelle odpisała, że jak najbardziej, porozmawia z Philipem.
Kilka dni później, po tygodniowej sesji egzaminacyjnej profesor Benson leciała już na wakacje do Tajlandii. Z Oklahomy była to dość długa podróż z wieloma przesiadkami. Gdy samolot z Tokio do Bangkoku miał właśnie startować i kazano wyłączyć telefony, Mary kątem oka zobaczyła SMS od Philipa z wielkimi przeprosinami oraz informacją, że jego błąd był tak głupi i bezsensowny, że jedyne co musi zrobić to zwrócić jej pieniądze. Philip zostawi dla niej czek w sekretariacie. Nie zdążyła już odpisać, stewardesa upomniała ją o przestawienie telefonu na „airplane mode”. Profesor Benson odetchnęła z ulgą, wszystko było wyjaśnione. Philip nauczył się nie zapraszać ludzi, jak się mówi po angielsku, „na holenderski sposób”.
Następnego dnia rano w hotelu zaraz po śniadaniu napisała miły sms z życzeniami świątecznymi dla Michelle i Philipa. Nie odpisał, ale było to typowe, Philip, jeśli już w ogóle odpisywał, to odpisywał zazwyczaj raz na miesiąc. Mary napisała też do sekretarki z prośbą, by czek Philipa zaniosła do jej gabinetu. Wakacje zimowe w okresie świątecznym są pięciotygodniowe, czek może się gdzieś zapodziać.
Następnego dnia Mary otrzymała odpowiedź od sekretarki, że w sekretariacie zjawiła się Michelle i poprosiła o zwrot czeku. Zabrała czek do domu. „Pewnie potrzebują pieniądze na bieżące wydatki na nadchodzące święta”, pomyślała Mary. Wiedzieli przecież, że Mary wróci z wakacji dopiero w połowie stycznia. Postanowiła skoncentrować się na wakacjach i już więcej się tym, co działo się w Oklahomie zupełnie się nie przejmować.
Profesor Benson znała Bangkok bardzo dobrze, od lat spędzała tu przerwę semestralną. Miała swe ulubione miejsca, trzymała się z daleka od nieprzebranych tłumów turystów. Ale niestety, jak zawsze, w wakacje czas przyspieszał niesamowicie, trzy tygodnie zleciały tak szybko jak trzy dni.
Z początkiem stycznia, odpoczywając na leżaku koło hotelowego basenu, Mary odłożyła na chwilę arcyciekawą biografię Marii Szymanowskiej, by spojrzeć w email. Otrzymała przypomnienie, że w tym semestrze ma prowadzić seminarium z życia i twórczości Fryderyka Chopina, gdyż profesor Parker będzie w tym semestrze na zwolnieniu lekarskim. Mary westchnęła ciężko. „Będzie to okropnie zajęty semestr”, pomyślała. Przypomniała sobie nagle o Philipie. Napisała mu szybki email, że niestety nie ma miejsca dla niego w tym semestrze, gdyż będzie bardzo