Psychologia · 2 min czytania
nie zdążyłam.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
zimno. a ja właśnie rozpoczynam seans myślenia o nim. wieczorne porządki w uczuciach. pokój zadymiony kadzidełkami i fajkami. a w tle jakaś mętna muzyka. siedze w tych ciemnościach i mysle. wszystko nie tak. płakać mi sie aż odechciewa. nie umiem grać. nie potrafie udawać. a jemu to tak świetnie wychodzi. nie wiem jaki jest naprawde. nienawidze jego sztucznego usmiechu, jego olewczej postawy wobec ludzi. jesli taki jest naprawde nienawidze tez siebie. bo mogłabym godzinami słuchać jak opowiada niesmieszne dowcipy i wybuchać po nich śmiechem żeby on też sie uśmiechnął. mogłabym i chciałbym. być zawsze obok niego. nawet kiedy jest tak zimno jak dzisiaj mogłabym stać z nim i rozmawiać bez słów.