Melodramat · 4 min czytania
Niebezpieczny poker cz.IV
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Poobijany psychicznie detektyw, zasznurował usta milcząc jak zaklęty, aż do celu podróży nie odezwał się słowem. Mijali zatłoczone ulice żydowskiej enklawy, nasączone wiecznym pośpiechem, jakby czas chciał tu prześcignąć boskie przemijanie. Detektyw Walt zaparkował samochód przy hydrancie, naprzeciwko głównego wejścia do szpitala Maimonides. Następnie policjanci skierowali swe kroki do wind, rozwożacych klientów i odwiedzających na poszczególne piętra szpitala giganta. Pobity mężczyzna leżał na szóstym piętrze intensywnej terapii. Po zasięgnięciu potrzebnej informacji od lekarza prowadzącego, zajrzeli do seperatki gdzie pod kroplówką umierał skatowany pacjent. Zdegustowana odwiedzinami pielęgniarka pokręciła głową. - Przed chwilą wybudził się po operacji - powiedziała wypraszając policjantów na szpitalny korytarz. - Niestety pacjent nie przeżyje, jest pobudzony farmakologicznie, aby złożyć zeznania. - Macie pięć minut - dodała. - To niewiele - mruknął porucznik John. - Nieźle go skopali, te bydlaki - chciałbym ich dorwać poruczniku. Obaj detektywi podeszli do łóżka pacjenta. - Co oni z tobą zrobili - wyglądasz jak egipska mumia, jakbyś był bogiem słońca, konkludował jak zwykle porucznik John - zwracając się do pacjenta. Jacek zaczął coś mówić szeptem. Detektywi pochylili się nad nim, aby lepiej słyszeć. - Pieprzcie się - powiedział wyraźnie pacjent, za awanturę należy mi się kombatancka renta - dodał puszczając oko do policjantów. - Dostaniesz worek dolarów, jako rekompensata w niebie lub piekle - co wybierasz? - spytał porucznik. - Wolę piekło, tam ich dopadnę - zemsta, to mój lejtmotyw. - Czy możesz nam opisać tę zadymę? - zadał pytanie detektyw Walt. - Zadyma? - to kiedy kutas wpadnie mi do wiadra przy porannym sikaniu. Zaskoczyli mnie - dodał poszkodowany. - Ilu ich było? - ciągnął Walt. - Dwóch młodych ludzi,