Inne · 3 min czytania
niebieskie szyby
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bezchmurna nieskończoność zimowego nieba opisała się w jednym kolorze, który odbił się od szyb pewnego warszawskiego budynku. To odbicie pozwoliło ukryć całe wnętrze mieszkań: przykurzony żyrandol w salonie lokalu numer czternaście, koronkową serwetę na stole przy oknie i regały pełne książek… Wszystko schowało się pod cienką, lecz zapewniającą bezpieczeństwo powierzchnią. Schował się także mieszkaniec. Z kubkiem gorącej herbaty stał w drzwiach salonu, patrząc się pustym wzrokiem na okno. Nie podchodził. Po drugiej stronie młoda kobieta - w zasadzie dziewczyna jeszcze – tupiąc dla rozgrzania jesiennymi botkami o śnieg patrzyła w szybę, chcąc z niej odgadnąć wnętrze. Bo, choć miło byłoby odwiedzić osobnika spod czternastki, to ryzykować bezcelowe chodzenie z zakupami trzy piętra po schodach? Przecież nie warto. Zwierciadło przestworzy było jednak zimne i nieprzystępne. Lodowato czyste, mroźnie ewidentne. Zdawałoby się, że bez tajemnic i drugiego dna. Załamania tafli bez skazy powodowały tylko refleksy promieni słonecznych, równie mroźnych w odbiorze, co i ona sama. Ciemne włosy dziewczyny rozwiewał porywisty, mroźny wiatr, siatki z…