Opowiadania.pl · 5 min czytania
Niedokończone opowiadanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
To są chyba ostatnie słowa, jakie napiszę. Odkąd się pojawił w moim życiu nie wiem, co mam zrobić. Ale zacznę może od początku.
Byłem pisarzem. W swoim życiu napisałem już szesnaście książek. Były różne: opowiadania, powieści, wydałem nawet dwa tomiki wierszy. Bardzo lubię pisać i wiem, że to mi wychodzi, bo moje książki były kupowane setkami.
Pewnego razu, gdy wróciłem z wydawnictwa, gdzie byłem zanieść ostatnią napisaną prze ze mnie powieść, położyłem się, zastanawiając, czy będzie ona tak łatwo sprzedawana jak pozostałe. Pomyślałem wówczas, że jak na razie koniec z pisaniem, czas coś przeczytać. Wstałem, podszedłem do mojej małej biblioteczki, na którą przeznaczyłem cały sąsiedni pokój. Zacząłem jeździć palcem po grzbietach z jednej książki na drugą. Czytałem po kolei tytuły, aż trafiłem na poustawiane w rządku moje szesnaście książek. Popatrzyłem na nie z zadowoleniem i dumą (to był ostatni raz, kiedy widziałem moje dzieła). Po chwili zacząłem się rozglądać dalej w poszukiwania czegoś do przeczytania. Moją uwagę przykuła niewielka książka strasznie zniszczona. Nie przypominałem sobie bym ją kiedyś widział w mojej kolekcji. Z resztą bardzo dbam o swoje woluminy i nigdy bym żadnej tak nie zaniedbał, a ona była już bez okładki, stronice pozaginane, niektóre wyglądały tak jak by zaraz miały odpaść. Podszedłem do niej, chwyciłem ją delikatnie, by się nie rozsypała i usłyszałem tylko:
- Au, co ty robisz?
Część 22 / 2
Odskoczyłem dwa metry do tyłu. Obserwowałem z przerażeniem jak z niekształtnego grzbietu owej książki zaczyna się wyłaniać twarz, która wyglądała jak twarz człowieka, sta ego człowieka. Miała brodę, brwi, usta, ale na przykład nos miała dziwny, długi i szpicowaty. Gdy twarz się całkowicie uformowała, otworzyła oczy. Wyglądało to tak, jakby ktoś umieścił płaskorzeźbę na grzbiecie tej książki.
- Co ty robisz, zboczeniec, będziesz mnie obmacywał- tajemnicza forma się do mnie odezwała, a ja dalej się w nią gapiłem -na co się patrzysz. Aa, wiem, nigdy jeszcze nie widziałeś mola książkowego? Jak nie to się przypatrz, bo jestem już ostatnim przedstawicielem tego gatunku na tej ziemi!
-Mola książkowego?- wyjąkałem.
Tutaj się zaczęły wszystkie problemy. Gdy się trochę uspokoiłem próbowałem z nim rozmawiać, powoli i ostrożnie. Opowiedział mi trochę, wytłumaczył sobie, wytłumaczył mi, że kiedyś było ich…