Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 6 min czytania

Niedziela

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Niedziela- postanowiłam zostać w domu i zająć się sprzątaniem. Puste butelki walały się po całym domu od tygodnia i myślę, ze jeszcze długo mogłyby się tak poniewierać gdyby nie fakt, że wczoraj potknęłam się i rozcięłam sobie łuk brwiowy o jedna z nich. To niesamowite ile radości może sprawić człowiekowi doprowadzenie mieszkania do porządku, kiedy po wszystkim staje się na progu i z satysfakcja stwierdza, że dom lśni czystością. A nawet jeśli nie lśni, to przynajmniej nie świeci pod pewnym kontem warstewką puchatego kurzu. Zawsze w takim momencie odczuwam w sobie jakiś wewnętrzny spokój, że chociaż to, udało mi się uporządkować i że chociaż w moim mieszkaniu wszystko jest na swoim miejscu, czego nie można powiedzieć o moim życiu. Jeśli musiałabym oddać kwintesencję mojego życia w jednym słowie wybrałabym słowo „syf”. Jakiś czas temu postanowiłam spojrzeć prawdzie w oczy i do takiej właśnie konkluzji doszłam po tym czołowym zderzeniu z rzeczywistością. Mam 23 lata, teoretycznie większość życia wciąż przed sobą, a nie widzę sensu prawie w niczym. Pisząc to, piję dość konkretnie oprocentowanego drinka, bo znowu coś mnie przerosło. Jak to jest, że niektórzy ludzie po prostu nie potrafią się dopasować mimo najszczerszych chęci i kończą tragicznie, podczas gdy inni wręcz wtapiają się w otaczającą rzeczywistość i ciesząc się życiem w społeczeństwie a, przynajmniej potrafią się w nim odnaleźć. Wczoraj znowu upiłam się do tego stopnia „żeby nie czuć” i położyłam się do łóżka. Rzecz jasna, skończyłam leżąc na łóżku niczym poturbowane zwłoki rozmyślając o swojej beznadziejności pogrążając się jeszcze bardziej. Po drugiej godzinie oczekiwania na nadejście snu, doszłam do wniosku, że muszę się przejść. Już nawet nie próbuję zastanawiać się nad reakcją sąsiadów kiedy widzą mnie o 3 w nocy ze słuchawkami na uszach spacerującą i pogrążoną we własnych myślach. Po prostu działam instynktownie- chyba tylko tak właśnie potrafię. Przechadzając się niepewnym krokiem po chodniku sąsiedniego osiedla ,uradowana otaczającą mnie pustką nawet nie wiem kiedy dotarłam pod pobliski kościół. Dawno nie byłam w kościele z bardzo prostej przyczyny- bo jakoś nie czułam wewnętrznej potrzeby. Nawet nie chodzi o to, że uważam się za osobę niewierzącą. Wręcz przeciwnie- wierzę, ale w Boga, a nie w Jego ambasadę na ziemi. Kiedyś chodziłam bo tak wypadało, bo mama kazała, bo tak się przyjęło, bo byłam głupia. Jednak odkąd nabyłam umiejętność samodzielnego i krytycznego myślenia, po prostu zdałam sobie sprawę z tego, że religia jest kwestią duszy,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Niedziela — czytnik · opowiadania