Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Wojna · 5 min czytania

Niefortunne opowiadanie, niefortunne dialogi

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„A gdyby tak zabić generała?” zastanawiała się żona kaprala. Jej mąż kolejny już rok nie wracał z arcyważnej misji wojennej o pokój zabiegającej i jego pilnującej. Kiedy go pytała w telefonicznej rozmowie dlaczego, odsyłał ją do generała. Główny przełożony wszystkich wojaków miał znać odpowiedź, jednak tylko krzyczał do słuchawki, że nie rozumie głupia baba wagi sytuacji, że bezpieczeństwo, że to dlatego, aby mogła sobie spokojnie fitness uprawiać i na jogę chodzić. „Cholerny burak” powtarzała w myślach kobieta i myślała o różnego rodzaju torturach na wojskowym dowódcy. Ciachała przy tym cebule nożem i mięso kroiła też. Płakała zawsze jednakowo. Jej matka z kolei ciągle powtarzała, żeby zostawiła drania w diabły, że pewno ją zdradza, ale ona nie potrafi. Kocha swojego męża. Poznała go na wesołym miasteczku, gdy z koleżankami zajadały się watą cukrową. Podszedł taki jeden a z nosa wyrastało mu drzewo. Normalnie drzewo iglaste, choinka. Wzięła Kaśka, bo tak ma na imię pani Kapralowa, i pociągnęła za gałąź. Okazało się, wyobraźcie sobie, że to drzewo to takie duże całkiem w nim w środku było. Z całą rodziną jak rzepkę ciągnęła i bombki się zrobiły zupełnie kolorowe. To ją urzekło. Nie każdy nosi w sobie takie cuda. Niektórzy umieją chodzić po ścianach stromych, inni potrafią naprawić statek kosmiczny. Jeszcze inni są tacy, że, wiecie, da się z nimi pogadać, zwierzyć się, do rany przyłóż, jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. On był jednak cudowny. Miał w sobie ubraną choinkę, świecił i na brzuchu pojawiał się napis „Merry Christmas”. Całą noc wzdychała a święty Mikołaj obserwował ją z dachu i ją wysłuchał. Przyniósł z jabłkiem w mordzie jak świniaka jakiegoś. Od razu tez blachę miała na późniejsze uroczyste pieczenie. Wcześniej same przypalone patelnie po jajkach. Nikt nie kupił druciaka, żeby dobrze umyć, tak, wiecie, doszorować. Każdy tylko jajka smażyć chciał na boczku i cebulce. Bez wyobraźni, tylko brać a nie dawać. No więc smutna Katarzyna płaczę do dzbanuszka, że jej mąż w Kongo o pokój w

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Niefortunne opowiadanie, niefortunne dialogi — czytnik · opowiadania