Biografia · 6 min czytania
niekoniecznie Cię lubię
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Niekoniecznie Cię lubię..."
Majka nigdy nie była duszą towarzystwa. Owszem, miała znajomych, przyjaciół, wrogów, zwolenników i przeciwników, weekendami wychodziła to do knajpki, to do kina, czasem poszwędała się po centrum handlowym. Lecz nigdy nikt nie nazwałby jej wygadaną, rozgadaną, czy też roztrzepaną. Otwierała się tylko przed najbliższymi znajomymi. Tylko wśród "oswojonych" już ludzi czuła się swobodnie. Jednak cieszyła się w szkole dość dużą sympatią. Wielu ludzi ją znało. Być może dlatego, że była częstym uczestnikiem wszelkich imprez szkolnych. Apele, przedstawienia, obwieszczenia, zawody... Wszędzie, gdzie trzeba było się pokazać była Maja. I nikt temu zjawisku się nie dziwił, bo Majka była po pierwsze bardzo ładna. Smukłą sylwetkę oplatały jasne, blond włosy, spod których spoglądały rześko niebieskie oczy. Częsty obiekt zazdrości koleżanek. Poza tym nigdy jej ruchom nie brakowało gracji, bo kto jak kto, ale tancerka takowąż ma. - Tancerka to za dużo powiedziane. - kwitowała często po szkolnych występach. Może i za dużo. Prawdą jest, że tańczyła jako dziecko. Siedem lat, ale jednak nie tak niedawno. Fakt, iż ostatni turniej miała za sobą już od 5 lat nie pozbawiał jej jednak chwały w sopockim liceum. Akurat stało się tak, że w tej szkole tancerzy było jak na lekarstwo. Szczególnie tancerek. Bo jakiś partner dla Majki zawsze się znalazł. Zatańczył z nią raz, góra dwa, a potem szedł w odstawkę. Toteż tylko i wyłącznie Majka była postrzegana jako szkolna gwiazda dance. Na pewno przysporzyło to jej życiu wielu zalet. Mogła poznać nowych ludzi, pozbyć się wrodzonej rezerwy do nich, a i profesorka od biologii łaskawiej patrzyła na kolejne nieprzygotowanie. Biologia była jej piętą Achillesową. Nawet nie chodziło o to, że nie potrafiła się jej nauczyć. Ona podświadomie tego nie chciała. I tak na koniec miała bezproblemową czwórkę. Szóstka z matemtyki pokrywała sprawę, a świadectwo z czerwonym paskiem prezentowało się bardzo okazale przy średniej 5,0. - Znowu szykuje się przegląd. Oczywiście, zatańczysz ? - zaczepiła kiedyś Majkę pani Waszak - naczelna szkolnej gazetki, a zarazem najbardziej wymagająca polonistka w szkole. - Oczywiście jak zawsze. Komu tym razem mam dopomóc ? - zaśmiała się. - Maciek będzie grał "Go Down Moses", a ty gdzieś w tle byś troszkę popląsała. - wyjaśniła pani Waszak. Jak zwykle Maja nie miała ułożonego układu, ani czekającego na każde wezwanie partnera. Pierwsze musiała załatwić sama, co do drugiego pomoc zaoferowała polonistka. Z układem zawsze jakoś sobie radziła. Zawsze całą oprawę swojego tańca przygotowywała sama. Szkoła dała muzykę, czasem podesłała jakiegoś chłopaka, jeśli sytuacja tego…