Opowiadania.pl · 3 min czytania
Nieludzkie prawo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Spławik zachybotał i zniknął, potem wynurzył się i położył na wodzie. Mężczyzna nie od razu to dostrzegł, zajęty pociąganiem kolejnego łyka z na wpół opróżnionej butelki. Zagulgotało. Wędkarz odstawił flaszkę, brudną dłonią obtarł usta i westchnął błogo. Bez większego zainteresowania spojrzał na migoczącą w słońcu taflę jeziora i dopiero teraz zauważył branie. Złapał wędzisko, zaciął i zaczął zwijać żyłkę. Zdezelowany kołowrotek stawiał opór, zacinając się i skrzypiąc, jednak wola człowieka zwyciężyła. Po kilku minutach nad wodą pojawił się spławik, a na końcu żyłki trzepotała złota rybka.
Pierwsze życzenie po prostu zmarnował. Czemu poprosił o jednorazowe napełnienie butelki, skoro mógł zażądać, żeby była jak bułka-odrostka? Z drugim nie poszło dużo lepiej. Nowy kołowrotek. Zwyczajnie mu się wypsnęło, a ona od razu spełniła, rybia jej mać! Uznał, że zanim przejdzie do trzeciego, niezbędne będzie wspomaganie. Wydudlił blisko ćwierć cudownie napełnionej flaszki i dopiero wtedy zabrał się za