biografia · 4 min czytania
Niepelnosprawnosc wiele ma imion... - Rozdział II
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W pewnej chwili Kamil odszedł od stolika. Wtedy zaczęła się poważna rozmowa w cztery oczy między Krzyśkiem i dziewczyną. - Dlaczego? Dlaczego Pan mi to zrobił? - zapytała Ada łamiącym się głosem. - Adus... Dziecko, wiesz, ze wtedy jeszcze medycyna nie była na takim poziomie, jak w tej chwili. Mieliśmy do wyboru, albo przeprowadzić zabieg, albo dać Ci umrzeć za 2 - 3 lata. - Dlaczego drugiej opcji nie braliście nawet pod uwagę? - zapytała, wciąż drżącym głosem. - Mieliśmy dac Ci umierac na naszych oczach? - był oburzony jej pytaniem. - Przeciez żyłabym jeszcze dwa lata... - Nie cieszysz się z tego, ze zyjesz, ze poznajesz ludzi? - Nie! A wie pan dlaczego? - zrobiła krótką pauzę. - Dlatego, ze gdziekolwiek pójdę: do nowej szkoły, czy na jakies zajęcia; ludzie wytykają mnie palcami, a to dlatego, ze wtedy nie braliscie pod uwagę drugiej możliwości... - zakończyła swoja wypowiedz ze łzami w oczach. - Ada... przestań! - powiedział ze złoscią. - Byłas dla mnie jak córka. Nie mógłbym patrzec, jak umierasz! - Czyli tu jednak chodziło o pana. - stwierdziła. - To nie tak. Kiedys składałem przysięgę... - Tak, wiem. Hipokratesa. Po pierwsze: nie szkodzić. Znam ją na pamieć. - w tej chwili przysiadł sie do nich Kamil. - O czym plotkujecie za moimi plecami? - zapytał. - A mamy z twoim tatą wiele spraw do przedyskutowania. - odpowiedziała Ada. - Ciekawych? Dziewczyna zignorowała to pytanie. - Mam jeszcze do pana kilka pytań, odbiegających trochę od tematu zabiegu. Pan chyba wie, o co jeszcze chcę zapytać. - O Twoją mamę?…