Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 11 min czytania

Niepokój

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jako iż nie można robić akapitów, a przynajmniej ja nie umiem, zrobiłem linijkę odstępu w tekście, by czytało się wygodniej. Mam nadzieję, że to dobry zabieg i proszę o Wasze opinię na ten temat w komentarzach. Będę wdzięczny i zapraszam do lektury tekstu.

Byłam tam. I pamiętam doskonale jak się zachowywali. Co czuli, co robili i o czym rozmawiali. Pamiętam ich spojrzenia pełne niepokoju, wręcz błagające spojrzenia, by im powiedzieć co nadciąga. Jednak nie mogłam. Nie mogłam złamać przeklętego Paktu Milczenia, który my, wieszczące czarownice, musimy złożyć. Nie mogłam im powiedzieć, co zgotował dla nich los. Jakże mnie dręczy sumienie, że byłam biernym obserwatorem, miast coś zrobić. Ale uwierzcie mi, nie mogłam. Jedyne co było mi wolno powiedzieć, to że ich życie się zmieni. Mogłam im powiedzieć, a wręcz musiałam powiedzieć, że po tej nocy, nic nie będzie tak, jak było do tej pory. Zrozumcie to, że dla przeznaczenia i bogów jesteśmy nikim więcej niż zabawką. Nasze życie nic nie znaczy. Jesteśmy dla nich tylko rozrywką. Wiedziałam to kiedyś i wiem teraz, ale wtedy... O Największy, nie pozwól mi więcej brać w czymś taki udział. Moje oczy, nie potrafią patrzeć na coś takiego. Na taki okrutny wybryk losu, wobec niewinnych. To co wtedy ujrzałam. To, czego byłam świadkiem. To było niesamowite, a zarazem przerażające. Było oznaką nowego, a zarazem końcem starego. To było znakiem, że świat się zmienia, chcąc wyznaczyć nowy porządek i ład. Doskonale o tym wiedziałam, że narodziła się nowa rasa, która będzie rasą panującą. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że jeszcze owej nocy, ujrzę nowego pana i władcę, któremu świat padnie do stóp. Wiedziałam, że dla innych ras nie będzie miejsca. Dla żadnej rozumnej rasy i żadnej, która nie będzie chciała się podporządkować, nie będzie miejsca. Oni o tym nie wiedzieli. Nie zdawali sobie sprawy jak okrutny los zgotowali im bogowie wraz z przeznaczeniem. Ich wzrok miał być skierowany ku północy. Na góry, za którymi rozpościera się wielka pustynia, gdzie nie ma życia, a raczej tak uważaliśmy, dopóki bogowie nie oznajmili mi swej woli. To stamtąd miał nadejść znak. Znak, który wszystko zmieni.

A więc czekaliśmy. Co i rusz spoglądaliśmy w tym kierunku, wypatrując nie wiadomo czego. Oczekiwaliśmy czegoś, co nas poruszy. Czegoś, co będzie tak niesamowite, że aż zaprze dech w piersiach. Jednak nic takiego nie zażyło się. Godziny mijały, a niepokój narastał. Tętniąca życiem okolica, była zupełnie cicha, wyczekując niewiadomego. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta, a cisza, która nas otaczała, zazwyczaj miła dla ucha, stawała się wręcz nie do wytrzymania. Podejrzewam, że gdybym nie wiedziała, co ujrzę, nie była bym w stanie usiedzieć w miejscu, a tak zachowałam względny spokój. Ale wszyscy ci, którzy byli wokół, nie zachowywali spokoju i nawet nie starali się tego zrobić. Co chwila słyszałam, jak rozmawiają między sobą, mówiąc, że skoro nie chce powiedzieć im co się wydarzy, dzisiejszej nocy będą martwi, co tylko zwiększało niepotrzebny niepokój.

Koło północy zrobiło się niesamowicie cicho. Nawet rasa Orshi, nazwana później przez Nich Orkami, do tej pory niespokojna i agresywna, uspokoiła się i zaniechała bójek między sobą, co uważali za coś normalnego. Sami Elshi, nastawiali uszów i wytężali wzrok, patrząc w kierunku północy, na wszechogarniający mrok, próbując dojrzeć cokolwiek. Nienaturalna cisza, która nastała, zwiastowała coś okropnego, a wiatr, który przestał dąć z każdej strony, dał nam do zrozumienia, że bogowie nas opuścili, pozostawiając na pastwę losu i tego, co ma się wydarzyć. Każdy z nas wyczuwał, że coś się stało. To było tak oczywiste, jak to, że po nocy wstanie dzień. Do dziś nie jestem w stanie opisać tego uczucia, które mną ogarnęło. Doskonale wiedziałam, że coś się zmieniło. Coś się zmieniło i to strasznie na naszą niekorzyść. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że pojawiło się coś nowego. A kruki, które zaczęły krążyć wokół nas, były widokiem straszliwym. Zły omen, znak, który miał zwiastować koniec. Gdyby nie strach, który ogarnął każdego, wszyscy uciekliby w panice. A tak, każdy zastygł w tym miejscu, gdzie stał, patrząc w mrok. Jednak nie było niczego widać. Elshi, doskonale widzący w ciemnościach, nic nie zobaczyli i nic nie usłyszeli. Orshi, mający najlepszy węch z nas wszystkich, nic nie wyczuli, a ja wieszcząca wiedźma, wiedziałam. Wiedziałam, że Znak, jest pośród nas. Wiedziałam, a pomimo to, nie byłam w stanie wskazać miejsca, gdzie jest. Czułam to, całą sobą. Czułam jak nas obserwuje, ucząc się naszych zachowań i krąży wokół nas, w sobie tylko znanym celu. I wtedy stało się dla mnie oczywistym, że pośród nas pojawiło się coś nowego i nieznanego, a zarazem niebywale sprytnego i na tyle rozumnego, by nie dać się wykryć. Patrzyliśmy na północ, ale nie widzieliśmy. Nie mogliśmy nic zobaczyć. Bogowie z nas zadrwili. Znak był, owszem, ale nadszedł nie z północy, a z południa. Skradał się cicho i zwinnie jak Elshi, był nieuchwytny jak wiatr, był nocą i cieniem. Był pośród nas, a mimo to, nikt go nie widział, nie wyczuł i nie słyszał. Zwiadowca, coś co do dziś wywołuje u mnie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Niepokój — czytnik · opowiadania