Horror · 3 min czytania
Niesamowita historia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Niesamowita historia -NAPRZÓD NAPRZÓD! Burmistrz nie może nam uciec! - zawołał jeden z idących przede mną ludzi. - Już niedaleko Był rok 1765 a ja stałem w środku rozwścieklonych chłopów zmierzających w stronę miasta aby zabić burmistrza za jego nienaturalne czyny. Byliśmy już blisko widzieliśmy jak mieszkańcy zamykają drzwi i gaszą światło przed nami. Można powiedzieć że naprawdę się nasz bali. Noc byłą pogodna, a księżyc oświetlał nam drogę. - Widzę jego dom – krzyknął ktoś z przodu, a tłum zaczął szybciej maszerować. Przed domem burmistrza był ustawiony kordon policji. Ktoś wrzasną „do ataku” i zaczęliśmy biec. Policjanci wystrzelili pierwsza salwę i trafili z 10 osób, ale to jeszcze bardziej rozjuszyło tłum. Wszyscy biegli jak opętani, policja jeszcze raz wystrzeliła i dobiegliśmy do nich. Następnie zaczęliśmy bić, dźgać widłami i nabijać na prowizoryczne piki. -Wychodź wiemy ze tam jesteś! - krzyczał rozjuszony tłum. O dziwo kiedy już zaczynałem myśleć że będziemy musieli podpalić dom burmistrz wyszedł. -Nie wicie co czynicie – powiedział bynajmniej nie przestraszony burmistrz – dziś czeka was wszystkich najgorsze. -Proszę nam nie grozić jest pan na naszych łaskach – powiedział chłop pochodnią – to my teraz…