Fantasy · 11 min czytania
Niespodzianka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Niespodzianka
Obudziła się nagle. Uniosła głowę, próbując walczyć o każdy oddech. W panice rozglądała się, zauważając jedynie metalowe, ciemno zielone ściany. Nie wiedziała, gdy była. A tym bardziej, jak się tam znalazła. Całe pomieszczenie oświetlało jedynie światło małej lampy umieszczonej tuż nad jej głową. Skupiając się jedynie na niej. A reszta tonęła w zimnych ciemnościach. Próbowała sobie cokolwiek przypomnieć. Widok wilgotnej, czerwonej sukni przylegającej do jej ciała, naprowadził ją na wspomnienie o ostatniej nocy. Zamykając oczy, widziała w myślach siebie, idącą przez środek sali balowej, w towarzystwie starszego mężczyzny w smokingu – Tata – szepnęła, próbując uwolnić swoje ręce, skrępowane grubymi linami tuż za oparciem krzesła, na którym siedziała. Starała się nie patrzeć na ściany, by nie wpaść w panikę. Od dziecka cierpiała na klaustrofobię i zawsze starała się unikać miejsc małych. Ktokolwiek jej to zrobił, musiał o tym wiedzieć, skoro wybrał dla niej właśnie taką kryjówkę. Co chciał przez to osiągnąć? I przede wszystkim, czego od niej chciał?
Gdy zaczęła słabnąć, zjawił się on. Spokojnym krokiem wszedł do pokoju i sięgnął ręką w stronę ciemnego kąta. Usłyszała dźwięk przesuwającego się krzesła i w ciemnościach udało jej się dostrzec smukłą sylwetkę mężczyzny. Tylko tyle. Widziała, jak tam pozostał i usiadł naprzeciwko niej. Czuła, jak się jej przyglądał – Kim jesteś? Czego ode mnie chcesz? – zapytała drżącym głosem, jednak zamiast odpowiedzi, usłyszała jedynie jego cichy śmiech. Znów szarpnęła za wiązadła, marząc o tym, by uciec jak najdalej od tego miejsca. Kątem oka dostrzegła, jak nieznajomy uniósł ręce i klasnął nimi dwa razy. Odruchowo przymknęła powieki, gdy pomieszczenie zostało rozjaśnione silnym, białym światłem. Wytrzymała tak przez chwilę, zanim odważyła się stopniowo otworzyć oczy i przyzwyczajać je do zmian. Dopiero wtedy mogła go dostrzec. Wciąż siedział pod ścianą, tuż obok drzwi. Wysoki, ciemnowłosy, o dużych, czekoladowych oczach, podkreślonych wysoko uniesionymi, grubymi, czarnymi brwiami. Była skupiona na nim całkowicie. Fascynowało ją w nim wszystko. Był jednocześnie elegancki w czarnym stroju, składającym się z kompletu garnituru i narzuconym na to wszystko długim płaszczu. Idealnie podkreślającym jego ostre rysy, pasujące do kruczoczarnych włosów, równo przystrzyżonych i zaczesanych do tyłu. Jednak najbardziej w tym wszystkim przyciągały jego oczy. Kryjące w sobie jakąś tajemnicę. Wpatrując się w nie, traciła kontakt z rzeczywistością, zapominając o tym, gdzie właśnie się znajdowała. Wszystko nagle przestało dla niej istnieć. Kimkolwiek był, miał w sobie siłę, która przejmowała nad nią władzę. Mógł zrobić nią wszystko ,co tylko chciał. Nawet udowodnić jej, że zapragnie seryjnego mordercę.
****************
Jeszcze nigdy nie czuł czegoś takiego, jak właśnie w tej chwili. Miał ją tuż przed sobą. Całkowicie zdaną na jego łaskę. Pozbawioną wszelkiej samokontroli. Mógłby zrobić z nią wszystko, co tylko by chciał. Jak zawsze. Ale tym razem... Ta dziewczyna działała na niego w niewytłumaczalny sposób. W swojej karierze, zabijał już wielu niewinnych osób. Takich, jak ona. Co go tym razem powstrzymywało?
Część 22 / 2
Pamiętał, jak spotkał ją po raz pierwszy. Na balu zorganizowanym przez jej bogatych i wpływowych rodziców. W ukryciu obserwował ją, jak poruszała się między gośćmi, ubrana w długą, czerwoną suknię. Aż żal byłoby ją zabić. A przecież tego właśnie chciał. Pozbawić senatora Forda tego, co było dla niego najcenniejsze. Wszystko szło jak po maśle. Wystarczyło tylko wniknąć do jej umysłu i zmusić do opuszczenia balu. A potem udał się za nią. Prosto na ulicę pełną deszczu. Nawet nie zauważyła, gdy zjawił się tuż za jej plecami i zakrył jej usta chusteczką nasączoną płynem.
A teraz siedziała naprzeciwko niego. I wywoływała u niego reakcje, których nigdy by po sobie się nie spodziewał. Pragnął jej i to bardzo. Wstał z krzesła i zbliżył się do niej. Wyciągnął przed siebie ramionami i oparł ręce po bokach jej krzesła. Był bardzo blisko niej. Czuł na sobie jej zapach. Ale nie strach – Co ty ze mną robisz? – zapytała, oddychając szybciej. Dobre pytanie. Sam nawet chciał jej to zadać. Wyprostował się i obszedł ją, aż zatrzymał się za jej plecami. Z kieszeni płaszcza wyjął scyzoryk, który przysunął do jej lewego ucha. Chciał, by usłyszała pracę metalu, gdy zacznie rozsuwać ostrze. Pochylił się nad nią i przyłożył ostrze do jej szyi. Ale ona, wtedy odchyliła głowę do tyłu, uśmiechając się przy tym lekko. Kolejna, nieprzewidziana reakcja. Która całkowicie go rozbroiła. Zabrał nóż i zamknął, po czym schował do kieszeni. Przysiadł za jej plecami i rozwiązał sznur. Wrócił na środek sali i patrzył, jak zaczęła rozmasować swoje nadgarstki – Jednak mnie nie zabijesz? Co się stało? - zapytała, wstając z krzesła i podchodząc niebezpiecznie blisko. Uniosła się na palcach i wyciągnęła w jego kierunku lewą rękę. Opuszkami palców zaznaczyła kształt jego brody. Zamknął oczy, poddając się zmysłowym doznaniom. Nawet nie protestował, gdy przyciągnęła go mocniej do siebie i połączyła z nim słodkim pocałunku
****************
Nie potrafiła tego zrozumieć, dlaczego to zrobiła. Wiedziała, że to wszystko było tylko grą. Walką o przetrwanie. Znała swoją rolę. A