Horror · 5 min czytania
„Nieszczęśliwy, nieśmiertelny”
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dawno, dawno temu, około 1970 roku w niewielkim miasteczku Strange Clouds mieszkał niezwykle przystojny, pełen wdzięku aczkolwiek zwykły chłopiec. Miał tu swój mały świat. Otoczony był miłością, rodziną, przyjaciółmi, po prostu z natury bywał zawsze szczęśliwy. Kochał życie, zabawy na rodzinnej farmie, a przede wszystkim jego siostrę, Tanię. Prowadził zwykły żywot i pracował w polu. Niczym się nie wyróżniał, lecz w jego wyglądzie i charakterze było coś niezwykłego, co znaczyło, że miał stać się kimś nieziemskim. Eleazar, bo takie miał imię już, za młodu był bardzo kochliwy. W 1709 roku, do jego rodzinnego miasteczka wprowadziła się nowa osoba. Niebiańska istota o długich, gęstych włosach i dużych, wyłupiastych oczach w przenikającym odcieniu burgundu. Miała wyraźnie zarysowane kości policzkowe i wypukłe, ciemno czerwone usta. Eleazar za wszelką cenę chciał poznać tak uroczą niewiastę, która hipnotyzowała go swoją urodą. Czuł, że ona przyciąga go do siebie w jakiś niewyjaśniony sposób. Pewnego dnia postanowił upiec dla niej pyszne ciasto. Wyruszył z podarunkiem w głąb lasu, gdzie stał mały i zarośnięty dzikim bluszczem domek. Wszędzie było okropnie ciemno. Otaczały go tylko drzewa i ogłuszająca cisza lasu. Znalazł się dokładnie przed ogromnymi drzwiami. Delikatnie pochwycił mosiężną kołatkę i zastukał. Nie zdążył spostrzec, gdy kobieta otwarła przed nim wrota. - Witam mości pana – zwróciła się do Eleazara delikatnie wysuwając dłoń w jego stronę - Dzień dobry pani – odpowiedział, po czym najdelikatniej jak umiał ujął dłoń obcej niewiasty i złożył na niej pocałunek. Dopiero teraz Eleazar spostrzegł, że miała ona zbyt siną piąstkę, jak na kobietę. Niebiańska istota kiwnęła głową i zachęcająco pokazała ręką na przedsionek w mieszkaniu. Chłopak znalazł się w ciemnoszarym i prawie pustym pomieszczeniu. Nie było tam wcale mebli, tylko jakieś stare skrzynie ułożone równo obok siebie. Poszedł za przepiękną istotą w głąb domu. Przechodzili długim korytarzem, aż do jego końca. Wzdłuż niego znajdowało się…