Psychologia · 3 min czytania
...nietrywialne...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Sznur, „złoty strzał”, kapsułki śmierci??? Nie wiedział co wybrać...wahał się... wierzył... kiedyś...dawno...Ale teraz już wybrał, wiedział, że musi ze sobą skończyć. Wbrew religii, trudno- myślał. Za dużo zdarzyło się w jego życiu. Mimo, że był stosunkowo młody...25 lat...to już nie miał siły, nie wiedział jak, a może po prostu bał się dalej żyć. Był sam. Rodzice- zginęli w wypadku lotniczym...przez co długo leczył się z depresji. Siostra- wyjechała za granicę, świadomie urywając z nim kontakt. Tłumaczył to sobie... że musi się odciąć od tego świata, bez szans na lepsze jutro...Ale bezskutecznie...Kolejna depresja, kwarantanna w otoczeniu białych ścian bez okien i klamek...Tam szybował... daleko... bez ograniczeń... wyrywały go tylko chwilowe sesje psychiatryczne... zachowywał się normalnie, schematycznie, chciał żeby go wypuszczono, jednak tak naprawdę było to jedyne miejsce, gdzie żył spokojnie, sam na sam z marzeniami...Nierzadko słyszał i czytał : „Samobójstwo to sprawa indywidualna. Dla jednych jest manifestem swego niespełnienia dla innych łatwym i szybkim sposobem radzenia sobie z problemami... strategią obronno-tchórzliwą...ostateczną metodą. Nie jest jednak rzeczą łatwą.” Jestem tchórzem??? Możliwe, ale co z tego, skoro umrę, nie zajmuje mnie to co: „będą o mnie mówić”. Co da mi śmierć- myślał??? Może pożyję sobie trochę...może coś się wyjaśni...wyklaruje... zaczął się wahać... całą noc...i dzień... spędził go w pokoju.