Fantastyka · 7 min czytania
Nieznana droga II
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział II Głucha ciemność Paul i Sarah szli wzdłuż wąskiego leśnego traktu. Scieżka była ledwo widoczna, większość była porośnięta mchem i trawą. Do okoła były tylko gęste drzewa, których korony przesłaniały niebo tworząc swoisty półmrok. - Wiesz cokolwiek o tych lasach?- zapytała Sarah próbując nawiązać jakiś kontakt z młodym magiem. - Zależy co chcesz wiedzieć- odparł sucho Paul. - Z tego co mi opowiadano, gdy byłam mała Azuria była największym domem elfów i podobnych im magicznych istot. - Była? Nadal jest. Elfowie wygineli podczas walk na tych terenach podczas tzw. "Ciemnej wojnie". Lasy nigdy ni były tu zbyt gęste, ale za to bogate w złoża najróżniejszych minerałów, od siarki po kryształy, diamenty, złoto, czy nawet już nieistniejące kamienie magiczne. Ludzie połączyli się z krasnoludami i wyparli pokojowo nastawione elfy, wytłukli większość elfów, wszystkie występujące u nas gatunki smoków, a na koniec nawet i ludzie obrócili się przeciw krasnoludom i zepchneli ich w czeluście ich ukochanych gór...- przerwał czaordziej. - I co było dalej- przerwała mu Sarah. - A jak myślisz? Ludzie zagarneli wszystko dla siebie...- Paul zapauzował i rzekł- a niedobitki elfów użyły dawnej magii i ukierunkowali ją na lasy Azurii. Drzewa zaczęły rosnąć w błyskawicznym tępie. Ludzie zaczeli ginąć pod nawałem rosnącej flory. Byli żywcem grzebani pod konarami drzew, przebijani przez wyrastające gałęzie, drzewa. Nikt już nie miał odwagi tu wejść, elfy ruszyły w samo centrum puszczy i tam założyli ostatnią osadę elfów Zag'ross, ale w lasach nadal żyją trolle, wiwerny, "smocze" istoty i wiele innego gorszego paskudztwa. Weszli głębiej w las. Ścieżka rozbiegała się na dwie strony. Jedna strona powadziła głębiej w las, druga do kotliny. Sarah zaczęła iść pierwszą ścieżką, ale czarodziej ją zatrzymał. - Nie tędy- powiedział swoim bezemocjonalnym słowem. - Dlaczego? Ta ścieżka prowadzi dalej, do NASZEGO celu.- zarzuciła mu Sarah. - Zaczyna się ściemniać, zatrzymajmy się w tej niewielkiej kotlince. Chyba, że ma panna lepszy pomysł- odpowiedział ignorując jej spojrzenie. - No...zgoda- odpowiedziała zmieszana tonem jego głosu. Ruszyli scieżką w dół ku kotlince. Kotlina była porośnięta trawą, obok było jezioro wypełnione krystalicznie czystą wodą i niewielka jaskinia - Zatrzymajmy się tutaj, muszę wziąć kąpiel- powiedziała Sarah z dziwnym uśmieszkiem. - Niech będzie, ja przygotuje kolacje i rozpale ognisko. - Nie możesz użyć magii?- zapytała zdziwiona towarzyszka zdejmując ubłocone buty. - Magii nie należy nadużywać bez powodu i konieczności, a poza tym na pewno mi nie zaszkodzi zrobić to ręcznie- powiedział z uśmiechem i ciepłem w głosie. Jednak zwiadowczyni zauważyła coś dziwnego w jego błękitnych oczach, jakiś smutek, cierpienie. - Jak chcesz- odpowiedziała- z nutką flirtu w głosie. Sarah rozebrała się i zanurzyła w wodzie. Paul w tym czasie poszedł zbierać drewno, gdy wrócił zobaczył swoją towarzyszkę nago pluskającą się w wodzie. Kątem oka dostrzegł jej piersi. Były duże, jędrne i kształtne. - Hej, gapisz mi się na piersi- krzyknęła Sarah - Nie prawda, a poza tym było całkowicie zanurzyć się wodzie- odpowiedział znów swoim martwym głosem, ale na jego policzkach…