Kryminał · 4 min czytania
Nieznany
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jesteś właśnie w nieokreślonym miejscu. Twoje zmysły nie są w stanie rozpoznać obecnej chwili. Jedyne co wiesz, to fakt, że musisz coś odnaleźć. I masz tylko tyle. Mimo tego, iż nie zostałeś specjalnie obdarzony, jesteś w stanie wyobrazić czy może przypomnieć sobie pewną sytuację. Siedziałeś na drewnianym krześle w zupełnie ciemnym pomieszczeniu. Z sideł czarnej nicości nie wyłaniał się ani jeden punkcik światła. Naturalnie jednak zdołałeś odróżnić rysy człowieka znajdującego się naprzeciw ciebie. Po raz pierwszy miałeś wrażenie, że istnieje ktoś tobie zagrażający. Ktoś kto nie musi przykładać ci broni do głowy abyś poczuł drżenie niepokoju. Nie znałeś go. A on wiedział o tobie wszystko. - Walka niczego ci nie da. – odezwał się mocnym głosem. - Bycie słabym również nie popłaci. Parę sekund ciszy. Musisz walczyć na słowa. - Doskonale o tym wiesz. – odpowiedział lekko przysuwając krzesło w twoim kierunku. - Co masz na myśli? - Żywisz się słabością. - powiedział z obrzydzeniem. Przypominasz sobie. Oczy. Ich wyraz. Twoje dłonie. - Niezła ironia. W tej chwili robisz dokładnie to samo. – śmiejesz się panicznie. - Mnie tu nie ma. Jesteś tylko ty. – krzesło zbliżyło się o kolejne parę centymetrów. - O czym ty mówisz? Przecież z tobą rozmawiam. - Masz aż takie problemy, że nie wiesz co robisz, prawda? – drwi z ciebie. Perfidnie naśmiewa się z twojego stanu. Mimo to kontynuuje. – Tracisz kontrolę i zapominasz o tym czym jest sumienie. - Nie istnieje coś takiego jak sumienie. - To popatrz! – nieoczekiwanie podnosi się z krzesła i przykłada swoją twarz do twojej. Widzisz teraz jego oczy. Są twoje. Co