Fantastyka · 6 min czytania
NIFITAB (2) C.D.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Panie znaleźliśmy ją na skraju lasu! Może szpieg jaki! Jak się ocknie każe przesłuchać i wydusić informacje! – wyszeptał dowódca oddziału łuczników do odzianego w pikowaną zieloną kurtkę mężczyzny wieku może 30 może 28 lat. Ten zerknął na nosze zrobione na prędce i umiejscowione miedzy dwoma końmi, leżała na nich młoda kobieta, widok przyciągały jej obfite piersi jakby aż proszące się o wydostanie na wolność z pod prowizorycznie związanego dekoltu. - Nie! Od razu dajcie ją do mojego namiotu i wezwijcie tego, tego no Steinmera od lekarstw, ale już!
- Wiesz? Ta praca ma mniej zalet niż wad, mogole nie wiem czy są jakiekolwiek zalety, jedną jedyną odczuwam teraz kiedy jest wojna a ja mam gorącą kąpiel w olejach o przewspaniałych zapachach.. mmm.. skąd je mogole masz? - Przejąłem miasto kupieckie, towaru w brud w dowód wdzięczności kupcy obdarowali nas różnymi rzeczami z pośród tych bubli te wydały mi się najciekawsze mogłem jeszcze dostać podgniłe winogrona, gdzie też rodzynki, oraz trochę przypraw które przyprawiały o istną chorobę jakby ją nazwać kichawicę? Mogłem dostać jeszcze jakieś prostackie odzienie albo też buty ze skóry bobra.. cóż pełno towaru ale niepotrzebnego jednak coś tam wygrzebałem damy będą zachwycone.. jak myślisz? – spojrzał ciekawsko w miejsce gdzie unosił się obfity biust na spokojnej parującej z bali wody pełnej piany. - Będą, będą ja jestem! Po tym co przeszłam należy mi się taka kąpiel rano, za dnia i na wieczór! Chciał mnie schędożyć jakiś śmierdzący dziad w krzakach za fosą a potem jełopiasty drwal nie wliczając całej armii wroga i wcześniej rządcy na mieście który latał za mną jak pies za kiełbasą.. wrr miałam już go dość! Aż się ostrze samo ostrzyło na niego! - Haha, widzę adoratorów nie brakowało! Hahah! – zaśmiał się poruszony lekko widokiem na sekundę wystającego sutka z pod piany który zaraz znikł pod nią. - Otóż miała mój drogi! Ja powiedziałam obowiązki, obowiązkami ale chędożyć się nie będę za tą cenę co dostaję! To za mało do tego wkładu i wysiłku! Zresztą co ja mówię w pracy to chędożą się tylko kurwy i wywłoki! Ja taka nie jestem! Ha! A co do zwoju to powinnam dostać za niego premię! Narażałam się jak nikt inny dla tego świstka! - To nie zwykły świstek.. - Domyślam się, ale rozumiesz.. zginąć za kawałek papieru? - Fakt! Ale za to za jaki! - Bla, bla i co to niby zbawi świat? - Otóż to! A właśnie co do zbawiania świata co z Paarem? -Paar? Schwytany.. mam nadzieje że sobie poradzi.. uczył się tej magii cholernej chyba 2 lata chyba da sobie rade! - Chyba.. bardzo chyba. I nie dwa lata tylko od urodzenia. 2 lata zajęła mu nauka łamania kości za pomogą magii bonecrtrum. - No pewnie mu się przyda. Raz.. – wybuchła śmiechem – raz, zaraz się poszczę, jak mi się przypomniało! Słuchaj! Jak jednemu z urzędników z ratusza co mu pozwolenia na otwarcie apteki nie chcieli dać jak mu dał popalić! - Sraczka? - Skąd wiesz? Słyszałeś o tym? - Tak słyszałem.. ale nie o tym przypadku…