Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Nigdy nie istniał

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Od dobrych pięciu godzin siedział bez ruchu w dużym, starym fotelu, zaraz obok było biurko z włączonym komputerem, na monitorze od dobrych pięciu godzin widniała jego skrzynka i otworzony, nowy e-mail, który stał się przyczyną jego odrętwienia. Gorąca herbata, z którą chciał zacząć nowy dzień powoli stygła, a wraz z jej parą ulatywał sens jego życia. Palce co jakiś czas mimowolnie zaciskały się w pięści, ślepe oczy nie dostrzegały nic, pewnie nawet nie wiedziały, że płaczą. Na zewnątrz wydawał się spokojny, nienaturalnie spokojny, jak roślina, i nie zmieniał się przez bardzo długi czas, jak drzewo. Lecz wewnątrz szalał huragan, a on na swej małej łódce już dawno stracił panowanie, rozwścieczone fale, chciał krzyczeć o pomoc, ale nikt nawet nie wiedział, że tonie. I prawdopodobnie, nikt nigdy się nie dowie. Jego życie już od dawna było pasmem nieszczęść... Istniała osoba, którą pokochał całym sercem, której zapragną, dla której codziennie toczył rozpaczliwą bitwę z własnym życiem. Rozpaczliwą dlatego, że był chory. Przewlekła, nieuleczalna choroba o podstawach psychicznych – anoreksja była wielką przeszkodą, w drodze do szczęścia, tak wielką, że niemal nie do pokonania. Każdego ranka stawał przed talerzykiem z obszerną garścią tabletek przygotowanym przez siostrę i zawsze pojawiały się rozterki... Wziąć czy nie wziąć? Jak wziąć to po co? Aby żyć? A po co? Po co to komu, to moje życie? Po co komu ja? A może by tak nie wziąć? Każdy dzień z kronik jego życia był uzależniony od tego, czy weźmie leki, każdy dzień był męką. Pozbawiony poczucia własnej wartości, spędzał swój żywot wraz ze starszą siostrą, rodzice grzali swoje opasłe dupy we Włoszech, mając gdzieś losy swych dzieci. Siostra miała mało czasu, pracowała i studiowała zaocznie. A on nie miał nikogo, znaczy może kiedyś miał... przyjaciela... Poznali się w podstawówce i wtedy, było świetnie. Lecz po pewnym czasie zdał sobie sprawę, że coś jest z nim nie tak. Jego przyjaciel stał się dla niego czymś jakby więcej, niż zwykłym przyjacielem. Pewnej nocy, kiedy jego przyjaciel zasną on nie mógł wytrzymać jego bliskości, ciepła jego ciała, zapachu jego włosów. Mimowolnie jego usta zbliżały się do ust śpiącego i może nic by się nie stało, gdyby jego przyjaciel wtedy się nie obudził. Krótko potem okazało się, że nie był prawdziwym przyjacielem, rozgadał wszystko znajomym i już nigdy nie uśmiechał się do niego, tak jak dawniej. Ta pozbawiona tolerancji reakcja innych przyczyniła się do jego zamknięcia się w sobie i wtedy pojawiła się ona…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nigdy nie istniał — czytnik · opowiadania