Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 4 min czytania

Nigdy nie rozpoczęte, Nigdy nie zakończone...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Wrócisz? –zapytał z nadzieją -Nie. Nie wrócę, już nigdy! –krzyknęła mu w twarz. Przybliżył się do niej. Próbował objąć, ale ona zdecydowanym ruchem go odepchnęła. Odsunął się kilka kroków, zachwiał i spojrzał na nią. –Nigdy... –szepnęła bezsilnie. Podeszła do niego i pocałowała w policzek. Na pożegnanie. Uniósł lekko brodę, rozkoszując się ciepłem jej warg na jego policzku. Spojrzała na jego zamknięte, w idealnym kształcie rozkoszy, oczy, odwróciła się na pięcie i odeszła. Nie odwróciła się. A on wciąż stał, z uniesioną ku górze głową i ustami w gorzkim uśmiechu bólu i tęsknoty. Weszła do mieszkania. Pierwsze co rzuciło się jej w oczy, to przepiękny bukiet kwiatów stojący na stoliku przy schodach. Podeszła do stolika i z bukietu wyciągnęła bilecik

Najdroższa! Czy pamiętasz ten wieczór w Paryżu, kiedy spotkaliśmy się przy francuskiej restauracji, której nazwa była dla mnie tak tajemnicza, a Ty ze śmiechem i wdziękiem wypowiedziałaś to skomplikowane francuskie słowo? Było to dla mnie tajemnicą. Jeszcze dużo później nie chciałaś mi powiedzieć, co znaczyło to francuskie słowo na czerwonym neonie kawiarni. Dziś już wiem, że Twoje „l’ausculation” nie było ni mniej ni więcej, niż wyzwaniem. Wtedy nie wiedziałem tego, a jednak kiedy poprosiłaś o zostanie na noc, jakaś nadludzka, wręcz boska władza nakazała mi iść za Tobą. Pamiętam zapach bordowej pościeli, kiedy złapałem Cię w klatkę miłosnych uniesień. Kiedy sapałaś mi do ucha i tylko prosiłem, byś nie krzyczała, a Ty załamującym się z rozkoszy szeptem i krótkim kiwnięciem głowy potwierdziłaś moją prośbę. Pamiętam, kiedy dotyk Twoich aksamitnych dłoni przeplatał się z krótkimi wstrząsami bioder, muśnięciami warg o moje podbrzusze, i westchnieniami. Wreszcie, na wpół krzycząc, oddałaś mi Siebie w najczystszej postaci... Tęsknię za Tobą Najukochańsza

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nigdy nie rozpoczęte, Nigdy nie zakończone... — czytnik · opowiadania