Inne · 5 min czytania
Nikt nie mówi dziękuję
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nikt nie mówi dziękuję
Jurek siedział na murku. Lubił to miejsce, było szare i brudne, ale czuł, że było w jakiś sposób jego. Przed sobą miał zakurzoną, blaszaną ścianę marketu, za sobą betonowe boisko, na którym nikt nie grał od dobrych kilku lat, a przynajmniej Jurek nigdy nikogo takiego nie widział. Splunął i wstał, żeby przywitać rosłego faceta, wyglądającego pod czterdziestkę, ale Jurek wiedział, że miał najwyżej trzydzieści. - Cześć Boa. - Cześć Jurek. Jak życie? - Co? - Pytam jak życie… Jak ci się powodzi? - Ano dobrze – usiedli na murku – Ale mogłoby być lepiej. Boa prychnął śmiechem. - Wiesz, jest pewna robota – Jurek ożywił się – Mały włam, tylko potrzebuję kogoś do pomocy… - Kończę z tym – wciął mu się spokojnie Boa – Kończę i tyle. Jurek zasępił się i usiadł wygodniej. - Wiesz co – zaczął zamyślony – Ja też kiedyś tak miałem. Tak jak ty, że miałem kończyć… To było jakieś dwa lata temu, ale pamiętam dobrze. Pewnie przez ten wóz strażacki… - Jaki wóz? - Oj, nieważne – Jurek machnął ręką – Opowiem ci od początku… To był ładny dzień, chyba sobota. Albo nie, raczej piątek, bo wracałem od Macieja wtedy… - W dupę, jaki to był dzień. Mów dalej. - Racja, Boa, racja. Więc idę sobie ulicą i tak myślę o tych wszystkich kradzieżach, a kradłem wtedy raczej drobnostki, i tak mi wyszło, że gdybym tylko miał pracę i tak dalej. Wtedy patrzę, a tu na takim słupie, wiesz takim z ogłoszeniami jakieś ręce i napis „kochajmy się”, czy tam „Wszyscy kochajmy się”, nie pamiętam już nawet. Śmiałem się, pamiętam, że jak to tak nagle wszyscy mamy zacząć się kochać, przecież ja ich nawet nie znam. Ale myślę dalej, że jakby ktoś tak mnie zaczął kochać, nie znając mnie, to może dałby mi pracę. Czy nie byłoby lepiej? A ja też bym go kochał, więc bym go nie okradał. Prawda? - Niby prawda, ale Jurek, matkę kochasz? - No kocham, a co? - No boś sam mi opowiadał jak jej pieniądze z portfela wyciągałeś, żeby na wódkę mieć. - Oj, Boa czepiasz się, czepiasz i tyle. – Jurek znowu poprawił się na murku i zaczął mówić szybciej – Bo to nie tak. Jak człowiek mały był, to było inaczej… Sam przecież wiesz. – Wziął głęboki oddech – No. A wracając do tamtej niedzieli… Więc idę i tak właśnie o tej miłości myślę. Że w sumie to, czemu ja mam zacząć kogoś kochać, jeśli nie wiem czy on mnie kocha? Ale z drugiej strony, że może to…