Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Muzyka · 13 min czytania

Nim wszystko zgaśnie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Weszli.

Dominik przeprowadził ją przez bramkę, gdzie ochroniarz przedarł jej bilet. Popatrzyła na niego z żalem. Nie lubiła tej czynności. Ścisnęła mocniej ramię Dominika i razem weszli po schodach na górę.

Przed i za nimi kłębiły się już tłumy młodych ludzi. Najczęściej w koszulkach z Jego podobizną. Patrzyła na ich ożywione twarze, na emanującą od nich ekstazę oczekiwania pomieszaną jednak z pewnym zniecierpliwieniem. Sunęła lekko między nimi uważając przy tym, aby nie przydeptać swojej ciemnej spódnicy. Dominik wskazał jej szatnie i zdjął z niej płaszcz. Oddał go szatniarce razem ze swoją ramoneską i zgarnął numerki podczas gdy Dorota, zwana przez znajomych Szpilką, przeglądała się zachwycona w wysokim lustrze, w którym widziała swoją smukłą osobę i jasne światło odbijających się lamp otaczającye ją niczym aureola. Chłopak wyszczerzył zęby w pobłażającym uśmiechu i pociągnął ją lekko za rękę odwracając się jednocześnie do niej. "Chodź-pokażę ci, którą mamy lożę". Poszła za nim posłusznie.

Wewnątrz sali zatrzymała się. Dominik również przystanął i spojrzał pytająco na Szpilkę. Pokręciła tylko głową i skinęła by szli dalej. Zdziwiła ją po prostu panująca tutaj ciemność rozjśniona tylko światłami ewakuacyjnymi, kilkoma zielonymi reflektorami wiszącymi pod samym sufitem oraz świecami ustawionymi przy barze. Dopiero po chwili dostrzegła biegających z dużymi latarkami technicznych, którzy nie wyglądali na zachwyconych brakiem lepszego światła na scenie, oraz małe światełka oświetlające schody na piętro, gdzie za barierkami i w lożach pełno już było ledwie widocznych ludzi.

Przecisnęli się przez skłębiony na stosunkowo małej powierzchni tłum, weszli po kilku oświetlonych schodkach i już po chwili kelnerka zabierała kartkę z napisem "zarezerwowane" z małego stolika otoczonego czteroosobową lożą. Szpilka siadając widziała jeszcze jak dziewczyna lawiruje niespokojnie między lożami zgarniając opróżnione kufle po piwie, szklanki i popielniczki. Rozglądała się przy tym ukradkowo. Na jej twarzy malowało się tyle samo niechęci co i zmęczenia. Widać było, że nie podoba jej się tak duży tłum.

Dominik stuknął Szpilkę lekko w ramię. Odwróciła się.

"Skoczę poszukać znajomych. Posiedzisz sama?".

Uśmiechnęła się i skinęła głową. Patrzyła przez chwilę jak Dominik znika w tłumie długowłosych i odzianych w skórę ludzi tak podobnych do niego, iż Dorota nie byłaby w stanie go teraz odnaleźć. Tym bardziej w tych ciemnościach.

Nie wiedziała czy wolno tu palić. Na wszelki wypadek rozglądnęła się, a nie widząc nigdzie kogokolwiek z obłsugi, wyjęła z torebki paczkę "Malboro". Odpaliła papierosa fioletową zapalniczką i zaciągnęła się głęboko. Machinalnie położyła dłoń na stoliku. Poczuła lekkie wibracje. Ponadto stolik był ciepły podobnie jak powietrze. Nie podobało jej się to. Widocznie klimatyzacja źle działa... Wolała nie myśleć, co będzie się działo podczas koncertu...

Nagle zapłonęło kilka świateł. To techniczny w skupieniu majstrował coś przy swojej konsoli ze słuchawkami na uszach. Dorota widziała, jak po naciśnięciu różnych guzików na scenie zmieniają się światła na które on rzuca przelotne spojrzenie, by zaraz zająć się następnymi. Poza nią niewielu ludzi zwracało na to uwagę. Praktycznie wszyscy spoglądnęli na scenę po tym nagłym rozbłysku światła, lecz po zaledwie paru sekundach ponownie powrócili do rozmów, poszukiwań w tym coraz bardziej gęstniejącym tłumie lub sączenia tego, co akurat mieli w szklankach.

Jakaś para w sąsiedniej loży zaczęła się całować. Dorota odwróciła wzrok i zaciągnęła się mocniej papierosem. Nie umiała określić emocji takiego zdarzenia. Twarze całujących się ludzi widziała jak maski, które skrywają pod sobą te prawdziwe emocje. Poczuła łaskotanie w stopie. Uśmiechnęła się. Tak jak myślała - to perkusista sprawdzał teraz swój sprzęt. Pod sceną już zbiegły się rozentuzjazmowane dziewczyny i kilku chłopaków. Dorota parsknęła śmiechem. W ich oczach zobaczyła coś na rodzaj bogochwalczego zachwytu, który zawsze ją rozśmieszał.

Wrócił Dominik. Przyprowadził ze sobą Kaśkę, zwaną Melbą i jej chłopaka Tomka, który był tak samo pospolity jak jego imię i być może dlatego jego ksywki Szpilka nigdy nie mogła zapamiętać. O ile miał jakąś w ogóle.... Przywitali się z nią. Kaśka nawet schyliła sie przez stolik i mocno ją uścisnęła. Jak zwykle pachniała szalenie mocno jakimiś słodkimi perfumami, od których, nota bene, wziął się jej przydomek. Tomasz ograniczył się jedynie do skinięcia głową po czym oddał się rozmowie z Dominikiem. Wyczuwała z jego strony rezerwę, która trochę popsuła jej nastrój. Kaśka tylko rzuciła okiem na chłopaków, po czym ścisnęła dłoń Szpilki wymusiwszy tym samym jej uwagę i spytała o nową szkołę. Szpilka dopaliła papierosa, zgniotła go o blat i wrzuciła do pudełka. Poczuła przenikające ją wibracje. Nie bardzo miała ochotę na rozmowę z Kaśką, kiedy na scenę wyszedł właśnie gitarzysta. Z lekko ironicznym uśmiechem patrzył pod scenę, gdzie tłum wyzutych z jakiegokolwiek przebłysku inteligencji fanek wyciągało do niego dłonie licząc chyba na coś więcej niż uścisk owych, sądząc po tym specyficznym rodzaju uśmiechu na ich twarzach... Porzuciła swoje rozwarzania, stłumiła westchnienie i sięgnęła do torebki. Odnalazła gruby notatnik po czym odwróciła się w stronę Melby.

Właśnie kończyły obgadywanie coraz bardziej zaanagażowanych w rozmowę o nowych typach gitar chłopaków, kiedy Szpilkę przeszły ciarki. Poczuła wokół siebie ruch i nagłe poruszenie na które nie zwracała wcześniej uwagi pochłonięta rozmową z Kaśką. Ona właśnie wstawała i popatrzyła na Dorotę pytająco, ta jednak pokręciła głową. Tomek już schodził na dół w kierunku sceny. Dominik stanął obok Kaśki.

"Szpilka - nie idziesz ?"

Ponownie pokręciła głową i popatrzyła na niego znacząco.

"Ok,to popilnuj naszych rzeczy!"

Wymienili uśmiechy i już po chwili ich nie było. Całą swoją uwagę skupiła teraz na scenie.

Stało na niej pięciu chłopaków. Właściwie różnili się tylko tym od publiczności, że byli nieco starsi, mieli bardziej bajeranckie ciuchy no i oczywiście gitary bądź pałeczki w dłoniach. A jeden z nich ściskał mikrofon i patrzył z uśmiechem na publiczność, podczas gdy tamci zamarli na sekundę przed pierwszym taktem...

Szpilka kochała ich muzykę. Kochała to brzmienie, które wynosiło ją ponad otaczającą ją rzeczywistość. Kochała za teksty, które znała już na pamięć, a które, jak jej się wydawało, są wyciągnięte wprost z niej. Każdy dźwięk i każda piosenka była dla niej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%