Komedia · 8 min czytania
Nimfomanka u seksuologa, cd. =]
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ja naprawdę nie wiem, czy to dobrze kiedy ręka faceta, który ma mnie leczyć z nadpobudliwości seksualnej, ląduje pod moją bluzką. A druga zaczyna niebezpiecznie krążyć wokół rozporka. A już najmniej odpowiednie jest to, że moje dłonie rozpinają jego koszulę. Halo! Tu ziemia do Lili- włącza się czerwona lampka w moim mózgu- Co ty robisz? Przecież ten facet zaraz cię przeleci! No cóż, biorąc pod uwagę fakt, że już majstruje coś przy moim zapięciu od stanika, a ja w ogóle nie protestuję, wręcz przeciwnie, jestem niezwykle uległa, to jest to bardzo prawdopodobne. To jest lekarz, który miał cię leczyć! Widać ma nietypowe metody. Zachowujesz się jak dziwka! Ale to jest takie przyjemne... Lili, opanuj się! By to szlag! Z całej siły odpycham mojego adonisa i wstaje z fotela, automatycznie odskakując na metr od niego. Kiedy już stoję w bezpiecznej odległości, spoglądam na mojego boga seksu i widzę, że ma bardzo głupkowatą minę. Chyba się tego nie spodziewał. Właściwie, to ja sama się tego nie spodziewałam. Ale najgorsze jest to, że adonis prostuje się i widzę jego wspaniałe mięśnie brzucha, ponieważ zdążyłam rozpiąć mu koszulę do końca. Nie zdążyłam jej jednak zdjąć. I kiedy teraz tak stoję i patrzę na niego, nie marzę o niczym innym, jak o zdarciu z niego tego wdzianka, zasłaniającego jego boski tors. Jestem chora. Definitywnie coś ze mną jest nie tak. - Lili- zaczyna adonis podnosząc brwi do góry- Czy coś się stało? O tak, dużo. - Nie, ależ skąd- mówię chłodno i spoglądam na swoje spodnie. Mam rozpięty rozporek i guzik od spodni. Kiedy on mi to zdążył rozpiąć?! - No więc o co chodzi?- pyta, a na jego twarzy znowu pojawia się ten niebezpieczny uśmiech. Jak to o co? Facet, miałeś mnie leczyć, a nie rzucać się na mnie! Nie mówię jednak tego na głos, bo, cóż, nie byłam totalnie bierną ofiarą, kiedy już się na mnie rzucił. Podczas gdy ja rozważam co mu odpowiedzieć, on rusza w moją stronę. Cholera! Natychmiast uciekam za biurko, co jest fatalnym posunięciem z mojej strony, bo biurka nie można obejść, gdyż z drugiej strony jest przystawione do ściany. Znajduję się więc w pułapce bez wyjścia, a doktorek wydaje się być z tego faktu bardzo zadowolony. Szybko analizuję sytuacje i stwierdzam, że uciec mogę jedynie pod biurkiem. A stamtąd jest już bardzo blisko do drzwi. Wskakuję, więc w miejsce, gdzie trzyma się nogi i cóż... Okazuje się, że nie ma przejścia, bo biurko jest z drugiej strony zabudowane. Jak mogłam tego nie zauważyć?! Adonis wybucha śmiechem, a ja tym w momencie słyszę skrzypnięcie otwieranych drzwi.. Doktorek się uspokaja i siada na krześle. - Magda, o co chodzi? Magda? Co za Magda? Zaraz... Czy tak nie miała na imię jego sekretarka, u której się rejestrowałam? - Gdzie twoja pacjentka?- pyta nasz nowy gość. Adonis w ogóle się nie odzywa, za to przysuwa się do biurka jak najbardziej się da i muszę się przyciskać do deski, która blokuje mi drogę ucieczki, ale i tak praktycznie rzecz biorąc znajduje się pomiędzy jego nogami. No nie mogę, co za zboczeniec! - Poszła sobie?- sekretareczka zadaje kolejne pytanie, na które ten erotoman również nie raczy odpowiedzieć. Ja za to zastanawiam się, jaką straszną krzywdę mu zrobić. W końcu jestem w takim miejscu, które daje mi bardzo okrutne możliwości. Może uderzyć go z całej siły w miejsce, które na pewno mocno go zaboli? - Następną pacjentkę masz dopiero za pół godziny- oświadcza Magda, a ja dochodzę do wniosku, że lepiej będzie ugryźć go z całej siły w łydkę- To jak? Masz ochotę na szybki numerek? Co? Podnoszę gwałtownie głowę do góry, zapominając o tym, w jakim miejscu się znajduję i oczywiście mocno przydzwaniam głową o blat biurka. - Co to było?- chce wiedzieć sekretarka. - Uderzyłem kolanem o deskę- adonis wreszcie się odzywa. - Już się tak niecierpliwisz, mój ogierze, że nie możesz trzymać nóg spokojnie?- mówi Magda słodkim głosem, a ja nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Czy on pieprzy swoją sekretarkę? Cisza jaka zalega sprawia, że budzą się…