Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 3 min czytania

Niscy ludzie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Spiker oznajmij właśnie wybicie godziny szóstej, gdy Józef B. wrócił z porannego obrządku. Nalał świeżego mleka do kubka, odkroił grubą pajdę chleba i niespiesznie zjadał śniadanie, niezbyt uważnie przysłuchując się porannym wiadomościom. Po posiłku otarł wąsy, nabił fajkę i wyszedł przed dom. Słońce powoli wznosiło się nad horyzont, niebo było bezchmurne a powietrze rześkie. Józef usiadł na ławeczce i przypalił fajkę. Patrzył na wschodzące słońce i nie myślał o niczym. Cały swój świat miał przed oczyma. Drogę prowadzącą na pole, i drugą, prowadzącą do lasu i dalej, aż do szosy, którą kursował pekaes, budynek GS-u, kościół i kilkanaście sąsiednich domów. W mieście do którego jeździł autobus, przez pięćdziesiąt cztery lata swojego życia był dwa razy i poprzysiągł sobie, że trzeciego nie będzie.

Siedział na ławeczce jak co rano i medytował. Oczywiście sam by tak tego nie nazwał, bo i skąd takie słowo u człowieka, który ukończył ledwo sześć klas i rozmawiał tylko z dwoma kształconymi ludźmi: proboszczem i lekarzem. No i jak sam mówił, trochę mądrości przyswoił sobie z radia. Przez nieuwagę, bo w radiu interesowała go tylko muzyka a rozmów czy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Niscy ludzie — czytnik · opowiadania