Przyjaźń · 5 min czytania
NN, czyli pesymizm.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Strugi deszczu spływały po twarzy człowieka. Gdyby nie nadnaturalny błysk kompletnego obłąkania w jego martwych, białych oczach, możnaby powiedzieć, iż najzwyczajniej w świecie moknie, nic sobie z tego nie robiąc. Jednak w jego przypadku wystawianie się na warunki atmosferyczne miało zupełnie inny wymiar. Biedny człowiek stracił przyjaźń, a co najśmieszniejsze, stracił ją z własnej winy. Teraz strugi deszczu zastępowały mu łzy. Nigdy nie płakał. Nie mógł. W wypadku, który przeżył w dzieciństwie stracił wzrok, zanikły też funkcje, które go wspomagały, jak płacz. Był obecnie sam na świecie. Nikt go już nie słuchał, nikomu nie zależało na jego losie. Jak przykro było patrzeć na niego w ten deszczowy wieczór, gdy stał niebacznie w świetle zielonych neonów apteki Vitae. Był przemoknięty do suchej nitki, ale tym i tak się nie przejmował, czucie w skórze stracił w wyniku operacji. Chyba tylko na twarzy, gdzie spływał teraz deszcz. Tam właśnie całowała go na pożegnanie. Ale on był niewdzięczny. Wyznał jej miłość. Wyznał, że śni o niej, choć bolało go, ilekroć myśli, z iloma facetami musiała się już całować, ilu miało ją w ramionach, ilu pieściło ją, podczas gdy on nie miał nigdy żadnej. Tym bólem się z nią jednak nie podzielił. Była bardzo piękną dziewczyną, a on miał o niej jeszcze piękniejsze wyobrażenie. Serce jego roniło łzy, gdy wyobraźnia zwracała się przeciw niemu opisując wszystkie intymne sytuacje w jej życiu. Kochał ją miłością niewdzięczną, która na za przyjaźń odpłaca zdradą. Według niej. Miała już wtedy innego, był świetnym kochankiem, nie interesowało go, ilu było przed nim. Był płytki, ale dawał jej wszystko, czego potrzebowała. To, czego nie dawał, nadrabiała przyjaźnią. Wszystkie luki swego związku wypełniała biednym ślepym przyjacielem, z którym zawsze mogła pogadać, zwierzyć się mu, podzielić się problemami. Wiedział więcej o niej niż wszyscy faceci w jej życiu razem wzięci. I kochał. To była wada, zbyt wielka wada, by ona mogła ją znieść. Nie chciała go nigdy, zbyt wiele płynęło w niej dumy, a…