Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 11 min czytania

No ten... ;P

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Nienawidzę cię!! – wykrzyknęła Kat ze łzami w oczach - Ale… - zaczął niepewnie Joel - Nic nie mów!! Po prostu… daj mi święty spokój… - powiedziała Kat wyszła z domu Joela. Dopiero na schodach naprawdę się rozpłakała. Uznała jednak, że musi wziąć się w garść. Otarła łzy i wyszła na dwór. Chłodne, wieczorne powietrze przyprawiło ją o gęsią skórkę. Lekki wiatr ochładzał wrzące w niej emocje. Poszła powoli i spokojnie w stronę swojego domu. Stanęła przed prawie całkowicie zarośniętym domem z czerwonej cegły – jej domem - Cześć mamo, nie jestem głodna… - powiedziała wchodząc i od razu powlokła się na strych do swojego pokoju, a za nią Buks – jej wielki dog argentyński. Przeszła przez stalowe drzwi z napisem PROSZĘ NIE SPRZĄTAĆ TO I TAK NIC NIE DA ;P. Panował tu nieopisany bałagan. Wszystko było porozrzucane na biurku, półkach i łóżku, a to, co się nie mieściło leżało na podłodze. Kat weszła do pokoju odruchowo uchylając się przed szafką i zgarnęła wszystko z łóżka, po czym położyła się na nim z rozmachem, twarzą do dołu. Buks trącił ją nosem, po czym wpasował się obok niej. W tym momencie z półki nad jej głową spadło coś, co uderzyło ją prosto w głowę. Przewróciła się na plecy masując się w miejscu uderzenia i zobaczyła, że tym czymś był album ze zdjęciami, który podarował jej nieżyjący już dziadek. Był to stary, oprawiony w czarną skórę i bardzo zniszczony album. Kat miała do niego sentyment, ponieważ dostała go od dziadka, którego bardzo jej brakowało. Pierwszą stronę zajmował rysunek dziadka zrobiony, gdy miała 6 lat. Uśmiechnęła się mimowolnie na widok nieproporcjonalnych kształtów, po czym spojrzała mimowolnie na ścianę, na której były jej obecne rysunki. Pomyślała, że poprawiła się w rysowaniu od tamtego czasu, po czym przewróciła stronę. Tam zaczynały się jej zdjęcia. Odkąd skończyła dwa latka prawie ciągle była fotografowana. To właśnie dziadek nauczył ją zatrzymywać w ten sposób najlepsze chwile i to on dał jej pierwszy aparat. Mimo, że teraz dawno już nie działał wiąż zajmował honorowe miejsce na jej półce. Kat przyjrzała się małej dziewczynce z kucyczkami i stwierdziła, że sporo zmieniła się przez te kilkanaście lat. Dalej były już jej obecne zdjęcia. Dużo z nich było robionych różnym ludziom przez samą Kat. Jednak specjalne miejsce zajmowało tam zdjęcie jej najlepszej kumpeli – Meg. Znały się już dosyć długo i wiedziały o sobie praktycznie wszystko. Kat przeglądała zdjęcia i uśmiechała się do nich kojąc sobie nerwy… do czasu. Gdy doszła do kartki z napisem „The one” i zobaczyła zdjęcie słodko śpiącego Joela załamała się - NIE!! – wykrzyknęła i wyrzuciła album przed siebie. Usłyszała pukanie - Mówiłam ci mamo, że nie jestem głodna… - powiedziała Kat otwierając drzwi i stanęła wcięta. W drzwiach stała Meg - Hej… przyniosłam wielką paczkę chipsów… nie pozwól mi jej samej zjeść, bo będę miała dupę jak stodoła… - zauważyła uśmiechając się - Czyli mniej więcej taką jak ja obecnie… - Kat też się uśmiechnęła i wpuściła ją do środka – Uwaga na szafkę… - dodała odruchowo, ale Meg jak zwykle się o nią uderzyła - Jak zwykle o niej zapominam… - Każdy zapomina… - zauważyła Kat. Usiadły na łóżku i włączyły sobie TV - Cześć Buks – powiedziała Meg i podrapała psa za uszami, co uwielbiał - I jak było na… - zaczęła patrząc na Kat - Nie przypominaj mi… ani o nim… ani o niczym z nim związanym… - powiedziała ta ostrzegawczo - Uuu… aż tak źle?? – zapytała Meg - Źle?? TRAGICZNIE! – powiedziała Kat. Znów zbierało jej się na płacz – Okazało się, że on tylko robił sobie ze mnie jaja… jak zwykle... myślałam, że teraz mówi poważnie, ale nie… musiał Se znaleźć obiekt do dręczenia… - dodała – Tylko czemu akurat ja??!! - Dobre pytanie… może zapytasz się go?? – zaproponowała Meg - Nie… nie rozmawiam z nim… nienawidzę go!! – powiedziała Kat. Po policzkach pociekły jej łzy. Już nie mogła nad nimi zapanować – I jednocześnie kocham… i to najbardziej mnie dobija… - Wiem… to chyba najgorsze co może spotkać człowieka… być nikim dla kogoś, kto jest dla ciebie wszystkim… - powiedziała cicho Meg przytulając ją - Czym ja sobie na to zasłużyłam?? – zapytała Kat pociągając nosem - Nie wiem… - odparła smutno Meg…

* * *

- Kat masz gościa… - powiedziała mama Kat zaglądając do jej pokoju – Mogłabyś tu posprzątać… - zauważyła po chwili - Daruj Se mamo… - odparła Kat – Niech wejdzie… - powiedziała myśląc, że to Meg. Ktoś wszedł do pokoju – Uwaga na szafkę… - powiedziała z przyzwyczajenia Kat. Chwile później rozległo się ciche „Ał!” – Meg a ty jak zwy… - Kat odwróciła się i zamarła. Za nią stał Joel masując się po głowie. Kat uderzyło to, że jest naprawdę wielki. Miał swoje dwa metry, a w jej małym ciasnym pokoju, patrząc się tak na nią z góry zdawał się być jeszcze wyższy - Eee… - zaczął cicho – Fajny masz pokój… - Wiem… - odparła chłodno Kat – czego chcesz?? - Pogadać… - Aha… czyli to znaczy, że ja też chcę, tak?? – zaważyła Kat ironicznie - No… fakt, że mnie jeszcze nie wygoniłaś oznacza, że tak… - powiedział Joel siadając obok niej na łóżku. Kat odsunęła się instynktownie, a Buks zawarczał cicho - Spokój Buks… Byłam w zbyt wielkim szoku by to zrobić… - zauważyła cierpko. Pies przyjrzał się Joelowi bacznie, po czym nawet dał mu się pogłaskać. Kat była w szoku, ponieważ dog zwykle nie dawał się głaskać ludziom, którzy potem okazali się być źli w stosunku do niej - Fakt, że miałem czelność tu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
No ten... ;P — czytnik · opowiadania