Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 9 min czytania

Noc budzi śpiące wspomnienia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{b} "Noc budzi śpiące wspomnienia" {/b}

Szarość nocy powoli wkraczała w jasność przemijającego dnia. Ostatnie promienie słońca delikatnie muskały powierzchnię ziemi, rozświetlając ją jeszcze na moment. Czerwień, złoty i pomorańcz łączyły się, a za chwilę znów rozdzielały. Współgrały ze sobą, tworząc niepowtarzalny i nieskazitelnie piękny spektakl, który trwał zaledwie moment. Później najjaśniejsza gwiazda, kryjąc swój urok przed światem, opadła za linię horyzontu. Ziemię przykryła miękka poduszka mroku. W powietrzu unosił się delikatny chłód zwiastujący szybkie przybycie nocy. Tętniące życiem miasto nie zauważyło jednak ani niesamowitego przedstawienia barw, ani mroku, który wkradł się do niego przed chwilą. Subtelny blask wypływał na ulice z dziesięciu tysięcy mieszkań i łączył się z światłem latarń, sprawiając, że noc była tutaj niemal niedostrzegalna. Nieprzerwanie słychać było szum jeżdżących samochodów. Wydawałoby się, że w tym miejscu dzień nigdy się nie kończy, a dla ciemności brakuje miejsca. Ruch, hałas, światło - tylko one tu królowały... na wieczność... - Ludzie spieszą się tak, jakby mieli dogonić uciekające z nich życie - pomyślała Samotna. Z okna swojego mieszkania przyglądała się ulicy. Wraz z tym, jak z każdą minutą gęstniał mrok, wzmagał się także ruch. Samochody poruszały się jak komety - pozostawiały świetlisty ślad tam, gdzie dawno już ich nie było. Zdawało się, że wąska ulica za chwilę ich nie pomieści. Podniosła głowę i spojrzała wprost przed siebie. W jednym z okien przeciwległego bloku dostrzegła grupkę bawiących się ludzi. Śmiali się, tańczyli. Byli tacy młodzi i przepełnieni radością. Na twarzy Samotnej pojawił się smutek, a w oczach błysnęły łzy. Pomyślała o tym, jak wiele oddałaby za to, aby choć przez króciutką chwilę przenieść się do czasu, kiedy była szczęśliwa tak jak oni teraz... Melancholia zapanowała w jej duszy. Chciała pozbyć się wspomnień, lecz one nie pozwoliły wymazać się z pamięci. Przed oczyma stanęła jej scena, kiedy jako 9-letnia dziewczynka bawiła się ze swoją siostrą w ogrodzie. Była wtedy wiosna. Samotna huśtała się na huśtawce wykonanej własnoręcznie przez jej tatę. Pamięta doskonale poczucie miłości jakie towarzyszyło jej wtedy praktycznie w każdej chwili życia. To były cudowne lata... Byli razem i to liczyło się najbardziej. Wszystkie problemy stawały się niczym wobec ogromu ich siły, wypływającej właśnie z poczucia wspólnoty. Być może nie do końca rozumiała wtedy, że są to najpiękniejsze momenty jej życia. Bywały takie chwile, kiedy zamykała się w swoim pokoju, nie chcąc nikogo widzieć; z nikim rozmawiać. Miała wszystkiego dość, a złość i gniew władały jej duszą. I choć czasem tak bardzo chciała stamtąd uciec i zostawić wszystko za sobą, był to jej dom. Jedyne takie miejsce na ziemi... Jej miejsce. Przypomniała sobie, że tylko tam czuła się w pełni bezpiecznie. Mimo że bywały złe chwile, które wtedy uważała za katastrofę, teraz, z perspektywy czasu, i one należały do tych lat, które określała mianem błogich. Jak powiedział Ernest Hemingway: „Szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, więc któż je może rozpoznać?” Dom - słowo to dziś tak obco dla niej brzmiało. Bo pomimo, że znajdowała się w swoim mieszkaniu, nie mogła powiedzieć, że jest to dla niej schronienie. Zapamiętała chwile, kiedy wracała zmęczona ze szkoły, a w domu czekała na nią radosna mama, która podawała jej gorący obiad. - Jak minął ci dzień? - pytała. Jej uśmiech dawał siłę na przetrwanie kolejnego nowego dnia. Mógł rozświetlić wszystkie cienie zalegające w sercu. Kiedyś Samotna powiedziała jej o tym, a ona tylko roześmiała się radośnie. Wtedy to z ust matki padło tych klika słów, które na zawsze wryły się w jej pamięć: „Ty też kiedyś taka będziesz”. Uwierzyła w to zdanie - w końcu dlaczego nie? - ale tym razem był to błąd. Dlaczego Samotna taka nie jest? Czemu na jej twarzy tak rzadko maluje się uśmiech? Życie nie sprawia już jej takiej przyjemności jak za dawnych lat, kiedy to smutek tak rzadko pukał do drzwi jej duszy, a każdy dzień zdawał się być ważnym i niesamowitym. Dziś wszystko straciło dla niej swój blask. Zachowała w pamięci również chwile, kiedy przyglądała się tacie, który przycinał drzewa przed domem. Jako dziecko myślała, że czynność ta sprawia roślinom ból. Kiedy ktoś mówił o niej, Samotna głośno protestowała. Rodzina śmiejąc się,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Noc budzi śpiące wspomnienia — czytnik · opowiadania