Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 7 min czytania

Noc Sądu Ostatecznego

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Słońce zachodziło wiadomo gdzie, by było w miarę romantycznie i mrocznie. Otoczenie jak zwykle nie sprawiało nikomu przyjemności, a życie toczyło się swoim wiadomo jakim torem. Ale skończmy z tymi bluźnierstwami, gdyż ulicą szedł szary człowiek, król przeciętności, Adam Nowak, odziany w to co inni z miną, którą każdy zna i rozpoznaje w luddziach spotykanych na zatłoczonych ulicach. Mechaniczny krok Adama i jego zutylizowane życie, było zmorą, jest zmorą i będzie zmorą owych czasów, roku 2012, który miał się podobno skończyć jakimś jebitnym boskim sarkazmem. Adam Nowak mijał na swej drodze wielu ludzi, Bartka, Przemka, Patryka, Emila, Tytusa, Rafała i nawet Mietka. Mijanie ludzi było w wykonaniu Adama sztuką opanowaną do perfekcji. Bóg by stwierdził "lata praktyki Adamie". Adam po raz pierwszy spojrzał oburzony w niebo czegoś oczekując. Miał przeczucie, że coś jest nie tak. "Ty tam w górze zasrany pedale przestań mnie stwarzać, zostaw mnie, nie opowiadaj o mnie i nie niszcz mi i tak zniszczonego życia, chce Porsche!". Po czym wszedł do Porsche i wyjechał szybko drogą Kołobrzeg - Koszalin. "No dobra, widzę, że możemy się dogadać". Bóg patrzył zmęczony bardziej życiem ludzi niż swoim, patrzył na Adama i odrzucił wszelkie zasady boskiej gramatyki, wiedział, że spełnianie ludzkich życzeń, to jak wkłądanie im dynamitu do ręki, ale umówił się z Inkami, że będzie koniec, więc wybrał ponownie Adama, a raczej jego kolejną inkarnację. Adam, wcale nie był totalnie przeciętny, ale o tym nie wiedział, tak na prawdę wszyscy byli po prostu tacy jak on, bo on był pierwszy. Spełnić życzenie Adama, to jak spełnić życzenie każdego człowieka. To jak zapalnik. Wszyscy ludzie są bombą, ale to Adam był na prawdę bombową osobowością tego dnia, a raczej już zbliżającej się nocy. Nocy dnia ostatecznego, jak planował Wszechmocny. Odkąd ilość wyznawców Boga zaczynała rosnąć, Bóg zaczął mieć duże problemy emocjonalny, gdyż był wypadkową woli swych wiernych i tylko ich wiara utrzymywała go przy bytowaniu, niestety zakres osobowości rozmył się gdzieś na przestrzeni wieków, jedni chcieli mordu i krzyża, inni pragneli aborcji i pokoju na świecie. Pokój chcieli zaczynać od Islamu, gdzie potem by go zanieśli, lepiej nie wiedzieć. Wiara jednak wraz z rozmyciem zjednoczonej potęgi Boga zmalała, odkąd sam Bóg stracił precyzję swej woli. Adam był jego jedyną nadzieją. Trzeba było tylko uśpić świat. Tylko pierw musiał skłonić Adama, czyli Swego Namiestnika, miał się z nim zjednoczyć, uzależnić się tylko od Adama i zrobić z Adama właśnie Niego. Bóg dobrze wiedział, że wystarczy dawać tony dowodów, a w końcu Adam uwierzy i go wykończą uwalniając Boga od wiary. Bóg pragną własnej śmierci. Miał dość tego, że wszyscy obarczają go odpowiedzialnością za wszystko, a inni tak go nienawidzą, że nawet w Niego nie wierzą. On wiedział, że jest tylko Bogiem, nie ma w tym nic nadzwyczajnego, po prostu ma trochę lżejsze życie i może więcej, ale skąd ta obpowiedzialność? No tak, przyśpieszył trochę proces stwarzania świata, ale On nie spodziewał się, że ludzie zechcą się w tym świecie odradzać. Był wręcz zdziwiony. Nie był nigdy wszechwiedzący. Chociaż ludzie uważali, że jak stworzył, to wie wszystko, on może i wie wiele, ale jest totalnie leniwym Bogiem. Dlatego został Bogiem. Od nieskończonej ilości wcieleń, narzekał na to, żę wszystko jest trudne i postanowił, że zdobędzie moc, by wszystko

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%