Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 10 min czytania

Nocni goście, czyli aureole i kopyta - darxx1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pewnego razu poznałem wspaniałą kobietę. Za pomocą Internetu. Nie wnikając, kim jesteśmy, jak wyglądamy i czym się zajmujemy, prowadzimy interesujące rozmowy. Nazywałem ją moim Duszkiem albo Rusałką Amelką. Chodzimy na wirtualne wycieczki, gdzie, trzymając się za ręce, spacerujemy po lesie, rozkoszując się pięknem natury lub zbieramy bursztyny, mocząc stopy w chłodnej, morskiej wodzie. Amelia jest niezwykle wrażliwą osobą, potrafi ukazać swój świat, opisując przeżycia tak obrazowo, iż mam wrażenie, że jestem tuż przy niej. W wyobraźni widzę, jak stoi z filiżanką kawy w dłoni, patrząc w dal przez okno. Zawsze jestem obok i spoglądam w tym samym kierunku…

***

W nocy miałem niespodziewanych gości. Właśnie umościłem się w cieplutkim łóżku, sięgając po ulubioną powieść, gdy zabrzmiał dzwonek. Nim wygrzebałem się z pościeli, usłyszałem jeszcze natarczywe pukanie, a raczej walenie do drzwi. - Pożar, czy co? – warknąłem zły jak piorun, że ktoś śmie przeszkadzać w zgłębianiu ciekawej lektury. W progu stały dwa anioły. Z wrażenia zamurowało mnie na dłuższą chwilę. - Wpuścisz nas wreszcie? – niegrzecznie zapytał jeden z nich. Odruchowo zrobiłem krok do tyłu, pozwalając wejść do środka. W powietrzu unosił się dziwny zapach, coś jakby mieszanina wanilii i kadzidła. - O co chodzi? – zapytałem, obserwując wnikliwie przybyszy. Obaj byli dużo wyżsi ode mnie i potężnie zbudowani. Ważniejszy miał rude, kręcone loki i dziecięcą twarz, pewnie nawet się nie golił. Bezczelnie świdrował mnie jasnoniebieskimi oczami. Drugi, łysy, z gębą jak, nie przymierzając, kiepski bokser u schyłku kariery, zachodził mnie z boku. Wyczułem, że coś knuje. Wyprzedzając jego zamiary, przywarłem plecami do ściany, nie pozwalając stanąć za mną. Spojrzał na mnie takim wzrokiem, jakbym mu gwizdnął portfel, ale zatrzymał się w pół kroku. - Szukamy pewnej duszy o imieniu Amelia, przez ciebie błędnie nazywanej Duszkiem – piękniś nie bawił się w konwenanse. – Mamy podstawy sądzić, że posiadasz informacje, które nam pomogą – dodał, skubiąc nerwowo pióra przy lewym skrzydle. - Skąd pewność, że coś o tym wiem? – grałem na zwłokę, jednocześnie gorączkowo poszukując w myślach jakiegoś wyjścia z sytuacji. Nie mogłem przecież pozwolić, aby zabrali moją Rusałkę. Z kim będę tak pięknie pisał? - Nie będę ci wyjaśniał naszej operacyjnej roboty – wyraźnie niecierpliwił się rudy. – Potrzebny nam jakikolwiek namiar, może być nawet adres mailowy. Jej Anioł Stróż nieźle sobie pochlał i pogubił teczki z aktami. Wywalili go za to z Niebiańskiej Straży Specjalnej - zachichotał złośliwie. Towarzysz zawtórował mu przymilnie. Po chwili zanosili się śmiechem na całego, widocznie nie darzyli kolegi po fachu sympatią. - Przecież wy tam, na górze, wszystko wiecie – chciałem zyskać na czasie, gdyż w dalszym ciągu nie mogłem wymyślić niczego sensownego. - Może wiemy, może nie - anioł zaczął się robić bezczelny. - Gadaj po dobroci, albo przyjdzie ktoś inny i nie będzie już taki miły jak my! - Szefie, przetrzepmy mu laptopa – zaproponował „bokser”, łypiąc na mnie podejrzliwie. Zbladłem. Przecież zaraz znajdą to, czego szukają. - Komputer jest czysty – zablefowałem. – Wszystko mam tu – ostentacyjnie popukałem się palcem w czoło. – Ale niczego wam nie powiem – ostatnie zdanie wypowiedziałem bez przekonania, czułem, że mi nie uwierzą. Teraz już tylko jakieś przypadkowe zrządzenie losu mogło uratować sytuację. - Taaa, a ja jestem Archanioł Gabriel – ironizował „loczek”, popychając mnie w stronę pokoju. – Lepiej daj laptop po dobroci. Ja, rozumiesz, jestem niespotykanie spokojny, ale mój kolega… – tu przerwał, zawieszając dramatycznie głos. W tym samym momencie rozległ się dźwięk komórki. Brzydal sięgnął do kieszeni nieskazitelnie białej marynarki i wyjął telefon. Rozmawiał dłuższą chwilę przyciszonym głosem. - Szefie, mamy pilne wezwanie, nasz „znajomy” Stróż awanturuje się po pijanemu w pubie Czarci Młyn. -Lecimy! – rzucił krótko piękniś. – Wreszcie mamy na niego haka! - A co z nim? – spytał łysy, wskazując na mnie. - Do diabła z nim. Mamy ważniejsze sprawy, niż użerać się z jakimś człowiekiem. Wyszli, wzruszając lekceważąco skrzydłami.

Zupełnie rozkojarzony dziwnymi odwiedzinami poczłapałem do sypialni. Ochota na czytanie przeszła mi zupełnie, a głowę miałem zaprzątniętą bezładnymi myślami o tym, co wydarzyło się przed chwilą. Z wrażenia długo jeszcze nie mogłem zasnąć. W końcu poczułem, jak powieki robią się ciężkie i powoli zapadam w sen. Nagle otrzeźwił mnie jakiś chrobot. Początkowo pomyślałem, że to złudzenie. Dziwny odgłos powtórzył się nieco donośniej i wyraźnie dobiegał z przedpokoju. Wyglądało to tak, jakby ktoś delikatnie szurał palcami po drzwiach. Całkiem już…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nocni goście, czyli aureole i kopyta - darxx1 — czytnik · opowiadania