Inne · 8 min czytania
nocny pociąg
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
nocny pociąg
poprzez szklaną szybę widziałem ulicę. był wieczór, świeciły pomarańczowo latarnie, brukowana jezdnia lśniła wilgocią. obdarte z liści drzewa wystawały rzędem przy krawężniku, pulsująca pomarańczowo sygnalizacja świetlna odbijała się w kałużach jaskrawymi refleksami. poprzez szklaną szybę widziałem ludzi. szli powoli, z rozwagą, ostrożnie stawiając kroki. machali rękami, kiwali głowami, twarze wykrzywiały im grymasy niechęci, uśmiechy i zdziwienia. poprzez szklaną szybę widziałem noc. zimną, otuloną mgłą, mokrą, przeziębioną noc. siedziała na drewnianym krześle, patrzyła z góry na miasto. spoglądała na wsie, polne drogi, zaorane pola. na zastygłe, gęste niczym zupa jeziora porośnięte trzciną. patrzyła na góry wystające gdzieś z równin, oblepione ciszą i zamarłym czekaniem. poprzez szklaną szybę widziałem ptaki. leciały w różne strony, często zmieniając kierunek, jakby pozbawione orientacji. widziałem pędzące przed siebie psy z wywieszonymi różowymi językami, w zwolnionym tempie, gnały dokądś pchane niewiadomym instynktem. widziałem rosnącą trawę, wydzierającą się z wnętrza ziemi, pełną nadziei na spotkanie z niebem. poprzez szklaną szybę widziałem ludzkie myśli. leżały pijane na skraju drogi, pozczepiane nawzajem setkami powykręcanych rąk, oddychające ciężko i szybko. widziałem ludzkie poglądy z zaciekłością ścinające okazały i masywny dąb. wióry fruwały wirując dookoła. poprzez szklaną szybę widziałem ludzkie obawy, bawiące się w chowanego na podwórku. oraz ludzkie urazy. niczym misternie powkręcane śruby w gładką powierzchnię pachnącego żelaza. poprzez szklaną szybę widziałem niemowlęcą kołyskę, porozrzucane zabawki, lalkę bez ucha, wiszącego do góry nogami pluszowego misia z wbitą w bok strzykawką. widziałem chłopców grających w piłkę, widziałem małe dziewczynki rysujące choinkę. poprzez szklaną szybę widziałem szkołę, uczniów siedzących równo w ławkach, nauczycielkę w krótkiej spódnicy objaśniającą przyczyny drugiej wojny światowej. dostrzegłem strach przed karą, dostrzegłem lęk przed domem. poprzez szklaną szybę widziałem ból. z długą brodą, z drucianymi okularami na nosie, siedzący na inwalidzkim wózku. widziałem jego uśmiech, widziałem, jak sprawdzał coś w notatniku. poprzez szklaną szybę widziałem odległe, błyszczące zielonkawo światełka dalekich latarni pośród mroku. samotnych, stojących przy jakiejś bocznej, zapomnianej wyboistej drodze. latarni obcych, latarni nieznanych, z mokrymi liśćmi u podstawy. zapowiadających domy. widziałem przechodzącego w ich świetle przez asfaltową jezdnię jeża. widziałem pogrążoną w głębokim śnie wiewiórkę. widziałem sarnę z pięknymi czarnymi oczami, stąpającą delikatnie w bujnej, wysokiej trawie. poprzez szklaną szybę widziałem padający deszcz. każda kropla leciała wolno, z ziemi do nieba. była noc. mglista, bezbarwna, chłodną noc. jesienna albo wiosenna, nie pamiętam. widziałem otwartą leżącą na stole książkę, drobne, czarne, zadrukowane gęsto strony. opowieść o człowieku, opowieść o cierpieniu, opowieść o życiu. widziałem człowieka coś piszącego, o szklanej szybie, o... nie wiem. niespodziewana radość, błyskawiczna myśl, piękna wiosna, żółty, pachnący różanecznik. wszystko(?)poukładane, dobre, spokojne. poprzez szklaną szybę widziałem dłonie. głaszczące, obejmujące, pokrzepiające dłonie. zwinięte w pieść, twarde uderzające dłonie. widziałem poustawiane w przedpokoju buty. spracowane, pomarszczone, przechodzone. obrazek na ścianie, drobne monety na półce. poprzez szklaną szybę widziałem człowieka, który, podpierając się na specjalnym wózku (był chory), kroczył z trudem, bardzo powoli. coś mu kazało iść. nadzieja jeszcze żyła. poprzez szklaną szybę widziałem wiarę. bawiła się w piaskownicy, robiła babki, usypywała zamek. widziałem lecący w powietrzu chropawy kamień,…