Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 7 min czytania

Nocny Przybysz

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Znowu sama. Zagubiona, zlękniona, wystraszona. Jak niewiele trzeba by czuć się samotnym. A przecież nie chciała iść z przyjaciółmi do klubu. Wolała zostać w hotelowym pokoju… I wcale nie żałowała tej decyzji. Zrodziła się w niej pewność, że razem z nimi nie czułaby się lepiej. Miała mętlik w głowie. Zrobiło jej się duszno. Zrozumiała, że musi wyjść na świeże powietrze. Dać myślom ujść wysoko w górę. I poczuć tę cudowną wolność… *** Hotelowe korytarze pogrążone były w ciemności. Gdzieniegdzie tylko paliła się mała lampka. Szła powoli rozglądając się z ciekawością i strachem. Gdy ujrzała główne wejście poczuła dreszczyk emocji i przyspieszyła kroku. Niebo było bezchmurne a księżyc w pełni. Poczuła, że to z niego tej nocy będzie czerpać energię. Jak lunatyk ruszyła przed siebie nie widząc drogi. Nie zdając sobie z tego nawet sprawy zanurzyła się w ciemnym lesie… Drogi były kręte i wąskie. Jak przez mgłę widziała drzewa i z trudem omijała gałęzie. Nagle stanął przed nią. Wysoki, silny, nierzeczywisty. Jego stalowoszare oczy wprawiły ją w osłupienie i z pewnością osunęłaby się na ziemię gdyby nie przytrzymał jej w ostatniej chwili. Poczuła jego nagi tors. Pachniał lasem i wolnością. Straciła przytomność. *** Przebudziła się, a jej oczom ukazała się leśna polana. jednak coś było nie tak. Leżała na wielkim łożu, a dookoła była dzika przyroda? Jak to możliwe? Chciała krzyczeć. Już otwierała usta by to zrobić, gdy znów stanął przed nią. Jej krzyk zmienił się w głuchy jęk. Światło księżyca padało teraz na jego wysoką postać. Czarne, zwichrzone włosy opadały mu niesfornie na czoło, a jasne, szare oczy zdawały się błyszczeć w mroku. Niezwykłości dodawały mu jeszcze śnieżnobiałe zęby idealnie kontrastujące z jego ogorzałą twarzą. Usiadł koło niej na łóżku i niepewnie pogładził ją po włosach. - Wiem, że pragniesz przyjaciela, osoby przy której czułabyś się bezpieczna. Wiem też, że sądzisz, iż ludzie, których uważasz za przyjaciół, w głębi serca nie są ci bliscy. - Ale… - w jej głosie była niepewność – skąd ty to wiesz? - Mam dar odczuwania ludzkiego cierpienia. Pomagam tym, którzy najbardziej mnie potrzebują. W tym wypadku to jesteś ty. Patrzy na mnie tak intensywnie, nie wiem co powiedzieć, myślała. On chyba nie chce zrobić mi krzywdy…? Ale w jego oczach jest dobro. Nie, nic mi nie zrobi. Z resztą… czuję, że on jest samotny. Tak wyraźnie odbija się to w jego postawie, w spojrzeniu… Ale dlaczego pomaga innym skoro sam potrzebuje pomocy? Jej rozmyślania przerwał jego wibrujący głos: -Dlaczego zawsze jesteś taka smutna? Nie chcesz wychodzić z przyjaciółmi, wiecznie zamyślona, wiecznie sama… -To nie są moi przyjaciele – zaprzeczyła. – Lubię ich ale nawet wśród nich czuję się samotna. Kiedy oni potrzebują pomocy zawsze służę im radą, pocieszam. Ale to nigdy do mnie nie wraca. Zawsze kiedy potrzebuję czyjejś obecności, dobrego słowa, wtedy nikogo przy mnie nie ma. - A czy dziś w nocy też potrzebowałaś czyjejś obecności? -Tak. I właśnie wtedy znalazłam ciebie. -I jest ci lepiej? – koniecznie chciał wiedzieć. -Z pewnością. Ale mam pytanie… -Ciii… nic nie mów – przerwał jej. – Wiem o co chcesz zapytać. Ale to jeszcze nie pora. Może kiedyś się dowiesz. Wszystko w swoim czasie. Nagle, choć była noc, zrobiło jej się ciemno przed oczami. Nie wiedziała tylko czy to świat odpływa, czy ona. Mam prawdziwego przyjaciela, pomyślała tylko, zanim całkiem pogrążyła się w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%