Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Nolin - Rozdział 2.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

NA POCZĄTKU KRÓTKIE ,,INFO" OD AUTORA. Postanowiłem usunąć całkowicie prolog. Dlaczego? Ponieważ po głębszym przemyśleniu doszedłem do wniosku, że całkowicie kłóci się z moją fabułą. Na początku powieść ta miała być inna dlatego ten prolog powstał. Ale, że jest inaczej musiałem go usunąć...cóż bywa. Rozdział 2 jest trochę krótszy. W końcu nie każe rozdziały będą mega długie i w nie każdych będzie zawarta akcja od pierwszego słowa do ostatniego. To tyle. Zapraszam do lektury i oceniania/komentowania. Sebastian ;) Ps. Miałem drobne problemy z przerzuceniami słów do kolejnego wersu/linijki. Problemy nie były moją winą, więc proszę o wyrozumiałość.

Kilka następnych dni minęło bardzo szybko. Nolin nadal ciężko trenował i pomagał ojcu. Z dnia na dzień stawał się coraz lepszym wojownikiem, a jego mistrzowi nie tak łatwo było go już pokonać. Zbliżała się wiosna – ptaki świergotały coraz liczniej i głośniej, a temperatura była coraz wyższa. Mieszkańcy i zwierzęta powoli zrzucali z siebie okrycia pod którymi spoczęli na czas zimy i wybudzali się do wtóru radosnych krzyków dzieci i kupców którzy na dobre zaczynali handlować swoimi produktami. Taka to atmosfera panowała wokół gdy Nolin stanął przed drzwiami barona Giarel’a, ponieważ został przez niego wezwany. - Wejść!- powiedział baron gdy chłopak zapukał. Drzwi otworzyły się pchnięte i Nolin wszedł do gabinetu Giarel’a. Szybko omiótł spojrzeniem pomieszczenie gdyż znał je na pamięć i skierował pytający wzrok na barona. Sam pokój był urządzony tak jak reszta zamku, czyli bogato. Na ciężkim drewnianym biurku - które było położone naprzeciw wejścia i za oknem – leżały różnorakie sterty dokumentów. Podłoga była z heblowanych desek, pozbawiona żadnego okrycia w formie dywanu prezentowała się nad wyraz pusto w obliczu reszty. Dookoła były pięknie robione meble – duża szafa z olbrzymim lustrem pośrodku, komoda z wyrytymi napisami i kilka kredensów wykonanych z drzewa dębowego – na których znajdowały się różnorakie gobeliny i obrazy w złotych ramach. - Wzywałeś mnie panie? - Zapytał Nolin choć wiedział jaka będzie odpowiedź. - Tak wzywałem-Baron omiótł go spojrzeniem i przewrócił stronę w – jak się Nolin’owi wydawało – dokumencie zawierającym informacje na temat wpłat podatków. - Normalnie zacząłbym od zapytania cię o twoje samopoczucie i zaproponowania czegoś do jedzenia lub picia, ale dziś jest dość ,,wyjątkowa” sytuacja i chcę przejść natychmiast do rzeczy. Nolin zmarszczył brwi i popatrzył na barona. Dopiero teraz zauważył, że ten wydaje się spięty, a nawet poddenerwowany. ,,Lepiej zachować ostrożność” pomyślał. - O co chodzi? Czy coś się stało lub w jakiś sposób zawiniłem? - Tu nie o ciebie chodzi. Może nie dokładnie o ciebie. Mianowicie chodzi mi o twojego ojca. - Mojego ojca? Jak to? - Nolin ze zdziwienia otworzył szerzej oczy. - Myślałem, że jesteście kolegami, czyż tak nie jest panie? - Nie do końca, ale istotnie tak jest. - Baron westchnął - Czy raczej było. Ale cóż, zacznę od początku więc proszę mi nie przerywać i słuchać uważnie, a z pytaniami zaczekać aż skończę. Giarel rozpoczął swoją opowieść. Mówił w niej jak ojciec Nolin’a przybył do Redmont pewnej zimy w towarzystwie jego żony. Nikt nie wiedział skąd nadeszli, ani w jakim dokładniej celu przybyli. Loring powiedział wówczas, że jest kowalem i pragnie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nolin - Rozdział 2. — czytnik · opowiadania