Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 11 min czytania

„Nolunt, ubi velis, ubi nolis, cupiunt”

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział I

Wiedział, że kolejny raz wybrał temat, nienależący do łatwych, aczkolwiek kontrowersja i sekrety życia ludzi, z którymi czytelnik nie ma na co dzień styczności, przeważyły na jego decyzji. - Ile masz lat? - Siedemnaście. - Jak się czujesz w tym świecie? – pytanie rozbrzmiało w pomieszczeniu, wypełnionym zapachem kokosowego balsamu do ciała i dymu papierosowego. Była to niewielka piwnica, do której światło dochodziło tylko przez uchylone drzwi, znajdującymi się dwanaście schodowych stopni nad głową Mężczyzny w Masce i jego rozmówcy. Mimo to mrok nie zawładnął piwniczką całkowicie, przez właśnie to blade światło i może dlatego tajemniczy rozmówca nie zapalał świeczek. Mężczyzna w Masce stał naprzeciwko jednoosobowej pryczy, przypominającej szpitalne łóżko i wpatrywał się przez otwory wyżłobione w jego drugiej twarzy, w chłopka siedzącego na owej pryczy, która była jedynym meblem znajdującym się w pomieszczeniu. Prycz i obraz przedstawiający dwie czarne wrony, kraczące złowrogo, umieszczone na równie ciemnym tle. Podobny obraz zdobił łopatki, siedzącego tyłem do niego rozmówcy. - W świecie męskiej prostytucji, to chciałeś powiedzieć? – przepełniony seksem, spokojny głos doskonale odzwierciedlał swojego posiadacza. – Na to pytanie nie można odpowiedzieć jednym słowem. - chłopak kontynuował – Nie możesz tego zrozumieć, bo jesteś tak jakby z „zewnątrz”. Nie potrafię odpowiedzieć ci w imieniu nas wszystkich, dlatego będę mówił tylko o sobie – Mężczyzna w Masce nie widział jego twarzy, za to mógł stwierdzić, że jego rozmówca pali. Szary obłok dymu unosił się nad głowa chłopka, a jedna z jego patykowych rąk zawisła na wysokości twarzy. – To łatwy sposób wzbogacenia się, ale gdybym był samotnikiem, bez rodziny i długów, w życiu bym nie posunął się do takiej formy zarabiania. Ludzie mówią o nas obrzydliwe rzeczy, zwłaszcza jeśli ma się między nogami coś nietypowego dla prostytutki, lecz mają całkowitą rację. Rzeczy, które robię są odrażające zarówno dla mnie, jak i klienta, nawet jeśli jest on nieziemsko przystojny. – barwa jego głosu nie zmieniła się. Mężczyzna w Masce cały czas notował wszystkie spostrzeżenia swojego rozmówcy - Tutaj nie chodzi o urodę, nie chodzi o to jak nas traktują, a sam fakt, co dzieje się w naszych głowach po całym zdarzeniu. On wraca, być może do kochającej żony i dwójki naiwnych, rozpieszczonych dzieci, ja do domu, znajdującego się w najgorszej dzielnicy miasta, do piątki rodzeństwa, wiecznie zmęczonej matki i ojca pijaka. On pokonuje ten dystans swoim nowym BMW, ja szybkim krokiem przemierzam nieoświetlone uliczki, oby jak najszybciej, oby tylko dotrzeć całym i zdrowym, oby tylko rzucić na stół te cztery stówy, które pójdą na spłatę długu. – kolejny obłok dymu wypłynął z ust wychudzonego chłopaka. - Często sobie nie radzisz? – Mężczyzna w Masce zdobył się na kolejne pytanie. Początkową odpowiedzią na nie było prychnięcie, ale młodzieniec zaraz zaczął ubierać swoje myśli w słowa. - To zbyt intymne pytanie – wyłamał sobie palce – Ludzie mają gorszę problemy, przy których mój jest błahy. Narkomania, kalectwo, upośledzenia umysłowe, a przede wszystkim samotność. – Dziennikarz zrejestrował ruch jego głowy, wskazujący na to, że pytany chciał się odwrócić. Niestety siedemnastolatek się opamiętał i nie ukazał swojej twarzy przedstawicielowi magazynu „Another Perspectives” - O rasie ludzkiej mówią, że jest stworzona do funkcjonowania w społeczeństwie. Nawet jeśli doprowadzamy do śmierci drugiej osoby, nawet jak z niej kpimy, szydzimy, czy dręczymy fizycznie… Twierdzą, że to człowiek jest osobą najinteligentniejszą. Wyobraź sobie, że całe społeczeństwo ginie z powodu wymienionych przeze mnie wcześniej czynników, a ty zostajesz sam. Zaczynasz, żałować tych wszystkich świństw, którymi obarczyłeś drugiego człowieka. Oddałbyś wszystko za największego wroga, byleby nie być samotnym, czyż nie? Ludzie nie potrafią docenić tego co mają, nawet jak mi trudno, nie jestem w stanie się do tego przyznać, bo cieszę się, że jest tak jak jest. Owszem mogło być lepiej, ale mogło być też gorzej. Cieszę się, że to nie moje młodsze siostrzyczki puszczają się za kasę, robię to za nie i jestem dumny z tego, że nie dojdzie do sytuacji, kiedy one pójdą moim śladem. Zawsze sobie radze, nawet jak wydaje mi się, że już nie mogę, nie jestem w stanie, nie wytrzymam… Zawsze sobie poradzę, bo jestem cholernie wdzięczny, że mogę mieć to co mam... - Twoim zdaniem jacy ludzie są najgorsi? – to pytanie nawet nie miało związku z wywiadem, ale Mężczyzna w Masce wpatrując się w blade plecy siedemnastolatka, pragnął poznać na nie odpowiedz. - Kłamcy. Nie ma typu gorszego niż łgarze i wcale nie chodzi mi o tych co mówią komuś to i owo. Wręcz przeciwnie mam na myśli ludzi, którzy non stop oszukują się w myślach, sami sobie robią krzywdę. Takie osoby są bardziej szkodliwe niż damscy bokserzy, ćpuny, pijaki, dziwki, szesnastoletnie matki, pedofile, mordercy. Postanawiasz sobie: „Od jutra z tym kończę”, ale dobrze wiesz, że nie skończysz. Wszyscy więźniowie, gwałciciele, cwaniaczki, prostytutki kiedyś okłamali samego siebie, ogółem takich łgarzy jest najwięcej. Nie mam do niech szacunku, chociaż sam do takich należę. – jego głos stał się ostrzejszy. Mężczyzna w masce dopiero teraz zaczął zwracać uwagę na gesty i ton rozmówcy, wcześniej był zbyt zajęty notowaniem… - Dlaczego? – Przestał na chwilę pisać i wywiercał wzrokiem dziurę w plecach młodzieńca. - Bo są

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
„Nolunt, ubi velis, ubi nolis, cupiunt” — czytnik · opowiadania