Zbrodnia · 2 min czytania
Nomokracja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ręce wyciągam ku światu całemu, We mgle poszukuję dobrych stron jego, Chcę dać upust uczuciu bolesnemu, Straciłem siły by grać umarłego...
Na obrusie czarnym, wyschnięta różna, Niebo ołów ciemny ,ciężki przysłania, Pęka ,rozpada się ,szaleje burza, Atlas na nogach swych silnych się słania,
A bogowie jednym głosem śpiewają, Wiara upadła, ludzkość nie istnieje, W pieśni tej prawdę o nas obnażają, Przywołują na powrót stare dzieje,
Lecz degeneraci – ślepi i głusi, W splendorze szczytnym – wielkim ,omamieni, Nie postrzegają ,że także ich dusi, Czas bezlitosny, który wszystko zmieni,
Oportuniści, cholerycy- każdy, Bo z prochu powstałeś, w proch się obrócisz, Takie słowa niegdyś przyniosły gwiazdy, W ostatnim tchnieniu ,znów się do nich zwrócisz!
Oni także rozpoczną gorzkie żale, Ich pieniądze i władza na nic się zdadzą,