Fantastyka · 6 min czytania
"Non aperias" cz. 4
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ranek Tom naprawdę nienawidził tego pokoju. Wchodził tam tylko z jednego powodu. Kiedy coś przeskrobał, co zdarzało się stosunkowo często. Na obrotowym skórzanym krześle siedział jego szacowny ojciec i wpatrywał się w niego znad jakiejś dużej księgi, którą widział pierwszy raz na oczy. Miał głęboko w poważaniu co ojciec miał zamiar mu powiedzieć, tak bardzo chciał zajarać… W wyobraźni już widział siebie siedzącego na kanapie w asyście pięknej kobiety, palącego jointa. Uśmiechnął się lekko na tę myśl. Ojciec oczywiście to zauważył. - Przestań szczerzyć ryja i wytłumacz swojemu biednemu ojcu, dlaczego ma z tobą skaranie boskie. - Nie wiem, papciu, koleś sam się prosił. - Nazwij mnie jeszcze raz „papciu”, a osobiście nauczę cię odpowiedniego zachowania z małą pomocą bicza. - Wybacz, ojczulku, ale nie chcę brać udziału w twoich perwersyjnych gierkach. Od tego masz Susie. Tom poczuł ból w lewym ramieniu. Wciągnął ze świstem powietrze i ze zgrozą stwierdził, że w rękę ma wbitą małą strzałkę. - Uważaj na słowa. Susie nie lubi kiedy się ją obraża. Zacisnął zęby, powstrzymując jęknięcie, gdy druga strzałka utkwiła w jego udzie. - Niech ona przestanie. Powiedz jej, żeby przestała… ojcze. Szef uśmiechnął się z zadowoleniem i skinął głową w stronę ściany. Wskazał Tomowi drewniane krzesło. - Usiądź, synu, chcę z tobą porozmawiać. Tom wykonał polecenie (wszyscy Wiemy, że nie była to prośba), patrząc niepewnie na ścianę. Zauważył dwie małe dziury prawie, niewidoczne z miejsca w którym stał, ale był pewien, że Susie spędza tam trzy czwarte dnia. - Tom – zaczął Szef – wiem, że rozpiera cię energia. Przechodzisz teraz trudny okres, zważywszy na rozwód mój i twojej matki. A żeby jej ktoś gardło poderżnął – wzniósł oczy ku niebu. - Myślę, że mógłbyś to zorganizować – mruknął Tom. - Nie masz prawa tak o niej mówić. To w końcu twoja matka. Musisz jej pomóc w tych ciężkich chwilach. Ale wracając do tematu twojego zachowania. To się nie może powtórzyć. Jestem w trakcie bardzo ważnej… transakcji i nie mogę sobie pozwolić na jakieś odchyły od normy. Musisz zacisnąć zęby i przez jakiś czas nie sprawiać swojemu jedynemu ojcu kłopotów. Zrozumiałeś? - Tak, czy mogę już iść na ostry dyżur? Krew nie chce przestać płynąć. - Pan Steel cię zawiezie. - Dzięki, dam sobie radę. - To nie była prośba – warknął Szef – A jak już wrócisz do domu, pouczysz się. Za tydzień masz kolokwium. Nie zawiedź mnie, synu – wykonał numer z dobrodusznym uśmiechem i machnął ręką by Tom wyszedł. Powrócił do wertowania Księgi. Był już tak blisko rozwiązania… Oczywiście, od Nas niczego się nie dowiesz.…