Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 11 min czytania

Nos

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pan Kowalski przeciągnął się, ziewnął potężnie i z ociąganiem opuścił łóżko. Poczłapał do łazienki, aby jak zwykle przed pójściem do pracy wyszorować zęby i spryskać się pod pachami. Spojrzał na swoją twarz w lustrze. Przekrwione, na wpół zamknięte oczy, dwudniowy zarost(nie miał czasu, aby się ogolić). "Ale zaraz...czegoś tu brakuje..." I faktycznie brakowało. Pan Kowalski nie miał nosa, pozostała po nim tylko gładka warstwa skóry. Przeraził się. Długi, zakrzywiony nos określał jego osobowość i co oczywiste umożliwiał mu czucie zapachu. Bez niego nie był w stanie należycie wywiązywać się z obowiązków akwizytora. Poczuł się zubożony i postanowił go odnaleźć. Szukał wszędzie. Pod łóżkiem. Na łóżku. W koszu na śmieci. Pralce. Szafach. Szufladach. I nic. "Czuje się taki...niekompletny. Kto by pomyślał, że strata czegoś tak małego będzie tak trudna do zniesienia?" Bez nosa nie był tym samym człowiekiem jak dawniej. Usiadł na łóżku i zaczął się zastanawiać gdzie też on mógł się zapodziać. "Przecież nie dostał nóg...ktoś musiał go zabrać...właśnie...idę na policję!" Ubrał się i wsiadł do samochodu, po kilkunastu minutach był na miejscu. Usiadł przy biurku i spojrzał na policjanta. Wąsaty z brązowymi oczami o groźnym wyrazie. Pan Kowalski odchrząknął i zaczął mówić: -Chciałbym zgłosić kradzież. -Co panu ukradziono? -Nos. -Jaki nos? -No mój.-Kowalski z trudem powstrzymał swoje nerwy, aby nie powiedzieć: "Ślepy jesteś?!" -Ale przecież...a no tak nie ma pan nosa. Kiedy to nastąpiło? -Wczoraj w nocy. -Jak go rozpoznamy? -Jest długi, zakrzywiony z małym pryszczem na czubku. - W porządku. Rozpoczniemy poszukiwania, tak szybko, jak to będzie możliwe. Dobrze by było gdyby dostarczył pan aktualne zdjęcie. Pan Kowalski wyjął dowód osobisty i podał policjantowi. -A nie ma pan takiego z powiększeniem?-zapytał funkcjonariusz, -Nie zwykłem fotografować swojego nosa-odparł zdenerwowany Pan Kowalski. -W takim razie sporządzimy portret pamięciowy. Proszę się uspokoić-dodał policjant widząc palce zgłaszającego kradzież nerwowo stukające w powierzchnię biurka. Odnajdziemy go. -Oby...oby...-wymamrotał Pan Kowalski. Wrócił do domu, ale nie był w stanie czymkolwiek się zająć, siedział przed telewizorem, pochłaniał tabliczki czekolady, nerwowo oczekując na jakieś wiadomości o swoim nosie. Około północy położył się do łóżka, lecz nie mógł zasnąć. Leżał z zamkniętymi oczami, wciąż zastanawiał się czy jego nos zostanie kiedykolwiek odnaleziony. "Kto mógł go zabrać? Nie był zbyt ładny. Komu mogło na nim zależeć? Przecież nie mogę skutecznie sprzedawać kosmetyków nie mając nosa. To absurd!" Nagle poczuł jak coś zatyka jego usta. Ktoś próbował go udusić. Pan Kowalski chciał chwycić swego oprawcę, ale nie mógł go zlokalizować, podniósł się z zaskakującą łatwością i poczuł, że znów może oddychać. Zapalił lampkę, na podłodze leżała chusteczka higieniczna. Napastnik musiał wyjąć ją z pudełka leżącego na nocnej szafce. Ale w pokoju nie było nikogo. Przerażony zadzwonił na policję, funkcjonariusze przyjechali po piętnastu minutach. -Dziwne, nie ma żadnych śladów włamania, nie ma też odcisków palców. To musiał być profesjonalista-powiedział policjant prowadzący śledztwo. -Czy uda się go złapać?-zapytał z nadzieją w głosie Pan Kowalski. -Nie będę pana okłamywał. To trudna sprawa, Jedyny ślad jaki pozostawił sprawca, to wydzielina z nosa, na ścianie pod oknem. -Ale dlaczego zostawił po sobie akurat to? -Hmmm...to mógł być psychopatyczny morderca, albo ktoś kto nie miał przy sobie chusteczki. Niedługo poznamy prawdę. Dwaj doświadczeni policjanci Bob i Jerry przemierzali swym radiowozem autostradę A69, poszukiwali człowieka podejrzanego o usiłowanie popełnienia morderstwa. -Ej stary, te portrety pamięciowe są wybrakowane! Narysowany jest tylko nos, reszty nie ma!-wykrzyknął Bob, czarnowłosy osiłek, nie rozstający się z modnymi okularami przeciwsłonecznymi. -Nie rozumiem w jaki sposób mamy go rozpoznać-odparł Jerry, w odróżnieniu od swego partnera był szczupły z pociągłą twarzą i blond włosami. -Musimy zwracać uwagę na nosy, podejrzany ma taki długi, zakrzywiony, z pryszczem na czubku, a zresztą...sam zobacz. -Samochód przed nami! Wyprzedź go, a ja zerknę na nos kierowcy-powiedział Bob. - Ok. I jak? -To nie ten. Jechali i co chwila sprawdzali przejeżdżające samochody, zatrzymali autokar do kontroli i obejrzeli nosy wszystkich pasażerów...i nic. A tu nagle. -Ej, Jerry! Coś tam jest na poboczu. Zdaje się,że nos. Tak...Taki długi, zakrzywiony...Zatrzymaj wóz! Wysiedli. -Załatwione-rzekł Jerry. -Czekaj...dlaczego ten nos się porusza?-zapytał zdziwiony Bob. Faktycznie, fragment ciała powoli, jak ślimak przesuwał się w kierunku rosnącej przy drodze trawy. -Zaraz...to dziwne, ale chyba zaczynam rozumieć, on ucieka!-powiedział Jerry. -Stój! Jesteś aresztowany za usiłowanie zabójstwa, masz prawo zachować milczenie, wszystko co powiesz może być wykorzystane przeciwko tobie! Kładź się! Dziurkami do ziemi!-krzyknął Bob, trzymając desert eagle'a w obu rękach. Nos nie zwrócił na to uwagi i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%